Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien

piątek, 30 września 2011

Wirusy i bakcyle

 - Jesteśmy głodni! - powiedział Gronkowiec. - Mamy dosyć siedzenia na tym śmietniku. Może by tak mały napadzik?
Pałeczka przestała się opalać.
- Napadzik, mówisz? Czemu nie! Mnie też się tutaj nudzi.
Trafiłam ostatnio na świetne książki o wnętrzu ludzkim. Tym jak najbardziej wewnętrznym acz nie duchowym ;) Wydane już jakiś czas temu (więc być może wszyscy już o nich wiedzą, a tylko dla nas to odkrycie), w całości polskie - Anny Zgierun dwie historie z serii ''Drużyna majora Limfocyta" - Inwazja wirusów i Wielki napad. Z nowoczesnymi i dynamicznymi ilustracjami (i opracowaniem graficznym całości) Anny Niemierko (Kazio i Nocny Potwór).


poniedziałek, 26 września 2011

Mama Mu - nowe opowiadania

Jeśli się skradamy, a trawa jest za niska, to wystaje nam pupa. 
Jestem zdziwiona. No jak to? My miłośnicy Pana Wrony i Mamy Mu, tak cieszyliśy się, że będzie zbiór nowych opowiadań, a tu...
Książkę Mama Mu na rowerze i inne historie, w której jest 12 opowiadań o przygodach krowio-wroniego duetu mamy już od czerwca, a tymczasem nie jestem pewna, czy przeczytaliśmy wszystkie... Sama nie wiem, czemu właściwie. Czy przez natłok innych książek, dłuższe dni spędzane na rowerze i bieganiu, czy wakacyjne królowanie Julka i Julki, czy co?
A może trochę jednak przez formę - świetnie mieć tak dużo opowiadań na raz, ale siła "pojedynczych Mam Mu" tkwiła w ich obrazkowym wydaniu, w kolorowych ilustracjach Nordqvista świetnie zestawionych z dobrze dawkowanym tekstem. Tutaj mamy o połowę mniejszy format. Dużo tekstu i po jednej całostronicowej ilustracji do każdego opowiadania. Trochę mało, choć książka wydana jest bardzo ładnie. Miałam tez wrażenie, że niektóre z opowiadań są dłuższe, niż tamte pierwsze... ale może to właśnie przez brak obrazków? Troszeczkę też wydają mi się trudniejsze, niektóre też jakby mają więcej drugiego dna dla czytających dorosłych, co jest miłe i fajne, ale widziałam jak Staśkowi czasem trudno się skupić i ucieka mu wątek...
E, a może to taki czas po prostu był?
Przyszła jesień, czasu na czytanie robi się coraz więcej, na pewno wrócimy do przygód Mamy Mu i Pana Wrony. Bo są świetne. I pełne nowych pomysłów, bo teraz nie tylko Mama Mu coś chce robić (tańczyć, pływać, czytać czy jeździć na rowerze), ale także Pan Wrona rozwija swoje liczne talenty, zwłaszcza, że okazuje się, że jego mama była ...tygrysicą :D !

Zastanawiam się teraz, czy tak samo będzie ze zbiorczym wydaniem Janoscha, które zapowiedział Znak...





Mama Mu na rowerze i inne historie
Jujja Wieslander, Tomas Wieslander
ilustracje: Sven Nordqvist 
wyd. Zakamarki  2011
oprawa twarda
tekst > obrazki

piątek, 23 września 2011

...

Chciałam tylko napisać, że rok temu otworzyłam tego bloga "na świat".
Prawie 10000 wejść! Jacie!

Bardzo, bardzo dziękuję wszystkim, którym chce się czasem coś tu przeczytać, a jeszcze bardziej tym, którzy zostawiają za sobą ślady :D
Pozostaje mi tylko życzyć - Wam i sobie - dużo miejsca na półkach ;)

Dziękujemy
Marta, Stasiek i Brat

Pan Tygrys

Kocham pana, Panie Tygrysie kupiłam na wakacje dla Staśka i babci na ich poranki czytelnicze (w zeszłym roku czytywali codziennie prawie Yumi, w tym roku też, ale przeplatali Tygrysem). No bo książka o Babci i o wnuczku - Adasiu. Babci superowej, bo potrafi rzucić cerowanie skarpet i wieszanie prania, żeby wyruszyć z Adasiem na polowanie. A jak Adaś chce mieć zwierzątko, to informuje, że właśnie wprowadził się do nich ...tygrys. I odtąd Adaś ma z kim się bawić i uprawiać cyrkowe akrobacje, aby móc wystąpić w wieczornym przedstawieniu cyrku "Animals" (obok szopów piorących rowerek, komarów i pancernika m.in.) ...ale gdzie się podziewa babcia? I dlaczego tygrysa bolą korzonki? :D

poniedziałek, 12 września 2011

1001 drobiazgów

To nowa seria wydawnictwa Tatarak. Książki obrazkowe Alfonsa Mitgutscha, niemieckiego ilustratora, malarza i grafika, twórcy licznych tzw. Wimmelbuechern z obrazkami życia codziennego dla dzieci. Na razie ukazały się Na wsi i W mieście.

niedziela, 11 września 2011

Nowy Elmer

Nowy Elmer, czyli Elmer z wydawnictwa Papilon. Oczekiwaliśmy niecierpliwie (no... ja jak zwykle oczywiście) i zakupiony. Mamy Elmera-Elmera ;) Bo na załapanie się na tego z Dwóch Sióstr nie mieliśmy szans. Swoją drogą chętnie bym kiedyś porównała. Ciekawa jestem, czy w ogóle jest co porównywać, czy są takie same?  Tłumacz jest inny niż w Elmerze i Wilburze (Dominika Dominów). No i mamy też Elmera i hipopotamy.

piątek, 2 września 2011

Niezwykły ogród

To jedna z tych (wielu...) książek, które kupuję sobie pod pretekstem "dla dzieci", czas napisać to głośno ;) Wcześniejsza, od opisywanej już, książka Petera Browna The Curious Graden. Spodobały mi się ilustracje, spodobał pomysł na fabułę. W szarym ponurym mieście, na nieużywanym torowisku linii kolejowej, chłopiec znajduje mizerne roślinki, które sobie tam - ledwo, ledwo - rosną. Postanawia się nimi zaopiekować, podlewa je, przycina, nawet im śpiewa. Po jakimś czasie roślinki zaczynają się czuć jak prawdziwy ogród, a w końcu także zaczynają się rozrastać, badając najbliższą i stopniowo coraz dalszą okolicę. Ogród zaczyna eksplorować :D