Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien

czwartek, 31 stycznia 2013

Czemu zachwyca, skoro nie zachwyca?

Pytanie zadane w tytule dręczy mnie czasem. No bo czemu? Pewnikiem to ze mną coś nie tak, ale jednak nie bardziej niż zwykle. Więc dlaczego? Może jednak zbyt mało czasu poświęciłam, żeby się dogłębnie zapoznać? Czasem pewnie tak. Ale czasem nie, a nadal nie zachwyca. Czy to kwestia zwyczajnych degustibusów?
No dobrze, to ja wiem, że mnie nie zachwyca, ale co dalej? Skoro wszystkich w koło zachwyca. Trochę jakby nie wypada się przyznać... Ale korci. A może inni też tak mają? Może odetchną z ulgą (a ja razem z nimi)? Może wyjdą z cienia wszech-zachwytów?

Rzecz o Domu Roberto Innocentiego i J. Patricka Lewisa.

środa, 30 stycznia 2013

Nieznane księżniczki

Temat księżniczek, jakoś nie jest w naszym domu tematem nośnym. Ani specjalnie eksploatowanym. Owszem, mamy i czytamy - nawet ostatnio znów - Księżniczki i smoki, ale to by było chyba na tyle.  Ładną książkę jednak zawsze warto obejrzeć. 

Tajemnicza dla mnie całkiem, ze względu na temat, ale także język, bo akurat włoski. Mimo to fajnie ją podczytywać, bo przecież "każdy zna włoski", samo słowo principessa jest sympatyczne. Fajnie zgadywać, domyślać się o czym właściwie jest. Na pierwszy rzut oka jest o ...księżniczkach. Na drugi i trzeci też, ale jednak zaczyna być widać, że te księżniczki nie takie zwykłe, nie bardzo Śnieżki, Aurory czy Śpiące. A, przepraszam, śpiąca jedna jest... Pełen tytuł zresztą jakby bardziej wymowny - Principesse dimenticate o sconosciute - Księżniczki zapomniane i nieznane - Princesses oubliées ou inconnues we francuskim oryginale.


wtorek, 22 stycznia 2013

Kto jest kim

Nie ma się co oszukiwać, że 5-latek uczęszczający do przedszkola będzie bawił się w całkiem wyimaginowanego, anonimowego pirata, rycerza czy poszukiwacza przygód. Tzn. - nie tylko. Bo taki przykładowy 5-latek potrzebuje silnej identyfikacji, wzorca i megafajnego wyposażenia (nawet, jeśliby miało być zrobione z kija od miotły i tutki od papieru toaletowego). Bohatera potrzebuje.

Szmaciano

Ostatnia okazja, żeby pokazać, bo pewnie długo u nas już nie pobędą. Okazuje się, że nawet Brat zaczyna wyrastać z niektórych książek. Coś podobnego. 
Szmaciane książeczki wydawnictwa Bellona. Ku mojemu niegdysiejszemu zdumieniu, wydawnictwo bowiem kojarzyło mi się raczej dość militarnie. Wiem, że niedostępne już od dawna. Szkoda wielka. Może jednak kiedyś powrócą?

sobota, 19 stycznia 2013

Piłkarski pop-up

Dziś książka, która mam nadzieję ucieszy staśkowego kolegę - miłośnika piłki nożnej. Nam takie klimaty jakoś są obce, wiec nigdy nie orientowałam się w temacie. A nawet mijałam łukiem. Ale ta wpadła mi w ręce i uradowała swoją popupowatością, oraz tym, że będziemy mieli ją komu podarować. Więc tymczasem sobie - ostrożnie - oglądamy.


piątek, 11 stycznia 2013

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Wyjechałam

Nie piszę, bo mnie nie ma. Wyjechałam. Tak gdzieś pod koniec ubiegłego roku, chyba jeszcze nie wróciłam całkiem. Na pewno przez ostatnie kilka dni mnie nie było. Zasadniczo przebywam w  Connecticut, USA. Tak mniej więcej. W towarzystwie dwójki sympatycznych dzieciaków (nie moich, choć moje też są sympatyczne), Kendry i Setha. A oni przebywają u swoich dziadków. Którzy opiekują się rezerwatem. Dzikich stworzeń. Groźnych stworzeń. Stworzeń magicznych. Baśniobór wciągnął mnie ostatnio bez reszty. I nie puszcza. Zresztą, przed wejściem stoją liczne tabliczki i ostrzeżenia o zakazie wstępu, wchodzeniu na własną odpowiedzialność, pod groźbą zamienienia w kamień. Albo coś gorszego. Sama jestem sobie winna.

czwartek, 3 stycznia 2013

2012 jakibył

Skoro czas podsumowań, nie zostawajmy w tyle.

Oto "długie książki z rozdziałami", które przeczytaliśmy ze Staśkiem w tym roku. Niektóre kilka razy...