- Koniec? Krótka. Jeszcze raz.
Takie było nasze pierwsze czytanie książki Wrony i wąż Aldousa Huxleya. Potem było drugie i trzecie. Potem kilkukrotnie słyszałam "jestem grzechotnikiem" (ciekawe, dlaczego nie panem Wroną?). I jeszcze jak namawiał tatę na umożliwienie wyjadania wronich jajek pod postacią kulek do mleka...
Ilustracje też oglądane z dużą uwagą, dokładnie. Dla tych ilustracji, przyznam się, chciałam tę książkę. Żeby też je sobie oglądać. Duże. Czerwono-zielono-czarne. Inne. Agata Dudek.