Z serii "kupiłam przypadkiem fajną książkę. Tanio."
Wilhelmina i aksamitny nosek, Tove Appelgren. Wiem, jakbym tylko przeczytała tytuł, to pewnie bym
podziękowała z góry. Słodkie aksamitne noski nie są w moim typie na
ogół. Ale już fajne, zadziorne rysunki bardziej, a te
występują na okładce. No więc sięgnęłam po książkę, potem do portfela,
do torby i teraz mogę sięgać na półkę. Stasiek może, bo spodobała mu się.
Duet fiński tym razem, wspomniane ilustracje autorstwa Salli Savolainen.