Opary absurdu nad rodziną Różyczków gęstnieją.
A children's story that can only be enjoyed by children is not a good children's story in the slightest. C.S. Lewis
Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien
J.R.R. Tolkien
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majaluoma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majaluoma. Pokaż wszystkie posty
środa, 29 sierpnia 2012
wtorek, 13 grudnia 2011
Co było w butach
No właśnie, tydzień minął, a nie napisałam, co było w butach, choć zostało fotograficznie uwzględnione w zimowej górce.
W małym bucie Brata była duża książka. Gąska Zuzia i pierwsza gwiazdka. Jako pierwszy mógł oglądać ją Tato, któremu została wsadzona w oko (zamknięte, jak zwykle około godziny 7... na szczęście). Gdy je uchylił mogło zobaczyć Brata z dużą ekscytacją pokazującego mu w książce ...krowę (od czasu wakacji na wsi, gdzie chłopaki mają - a właściwie Staś ma, nie zdecydował jeszcze, czy się nią podzieli z Bratem - "swoją" krowę, krowa jest zwierzęciem budzącym bardzo radosne emocje).
wtorek, 14 czerwca 2011
Niedziela z książkami
Stasiek ostatnio łowił rybę i budował dom.
W księgarni (dlatego mogę z czystym sumieniem tu o tym napisać ;-)). Byliśmy w niedzielę na dniu rodzinnym w księgarni Bona. To bardzo miłe miejsce na ul. Kanoniczej, z dobrą kawą, pysznym ciastem i nieprzypadkowym wyborem książek. Przyznam się, ze czasem chodzę tam na "kawę z mlekiem" ;) (bo na ogół z Bratem chodzimy) potestować książki, które wpadną mi w oko. Albo idę zobaczyć, czy coś mi w oko nie wpadnie właśnie. Tym razem była zabawa dla całej rodziny. Miły pan czytał fragmenty książek, pisaliśmy razem opowieści na wędrujących kartkach, dzieci łowiły ryby, puszczały statki i budowały domy. Półki z książkami obejmował coraz większy nieład (Bona ma specjalną wydzieloną część z półkami z literaturą dziecięcą sięgającymi podłogi, co umożliwia samoobsługę najmłodszych) i to było chyba najfajniejsze, bo mimo rozgardiaszu, zamieszania i atrakcji tu i ówdzie widać było małego Ludka, który siedzi w kącie i zapamiętale przewraca kartki (nawet Brat próbował, bo jak widzi regał z rzędem kolorowych grzbietów , trudno utrzymać go na miejscu). Rodzice oczywiście poza piciem kawy i zabawami też myszkowali po półkach. To był bardzo miły dzień. Ale do sedna.
W księgarni (dlatego mogę z czystym sumieniem tu o tym napisać ;-)). Byliśmy w niedzielę na dniu rodzinnym w księgarni Bona. To bardzo miłe miejsce na ul. Kanoniczej, z dobrą kawą, pysznym ciastem i nieprzypadkowym wyborem książek. Przyznam się, ze czasem chodzę tam na "kawę z mlekiem" ;) (bo na ogół z Bratem chodzimy) potestować książki, które wpadną mi w oko. Albo idę zobaczyć, czy coś mi w oko nie wpadnie właśnie. Tym razem była zabawa dla całej rodziny. Miły pan czytał fragmenty książek, pisaliśmy razem opowieści na wędrujących kartkach, dzieci łowiły ryby, puszczały statki i budowały domy. Półki z książkami obejmował coraz większy nieład (Bona ma specjalną wydzieloną część z półkami z literaturą dziecięcą sięgającymi podłogi, co umożliwia samoobsługę najmłodszych) i to było chyba najfajniejsze, bo mimo rozgardiaszu, zamieszania i atrakcji tu i ówdzie widać było małego Ludka, który siedzi w kącie i zapamiętale przewraca kartki (nawet Brat próbował, bo jak widzi regał z rzędem kolorowych grzbietów , trudno utrzymać go na miejscu). Rodzice oczywiście poza piciem kawy i zabawami też myszkowali po półkach. To był bardzo miły dzień. Ale do sedna.
Ukoronowaniem zabawy były prezenty dla dzieci w postaci książek, bo ostatnio Bona stała się także wydawnictwem. I tak weszliśmy w posiadanie dwóch nowych książek.
Etykiety:
2-latki,
3-latki,
Bona,
fińskie,
Majaluoma,
miś,
Napp Daniel,
niemieckie,
rodzina,
Różyczko,
tata,
wydarzenia
Subskrybuj:
Posty (Atom)