Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien

niedziela, 18 sierpnia 2013

Piractwo

Nasze życie z Bratem upływa pod banderą piracką od dość dawna. W dodatku wakacje tegoroczne obfitują w spływy, kąpiele i wodę - nie deszczową! - jak nigdy. Więc o naszej lekturze wakacyjnej na wskroś pirackiej, z wielkim wyczuciem nastrojów i chwili podsuniętej przez ciocię Anię - dziękujemy.

Rzecz całkiem nienowa - Burzliwe dzieje pirata Rabarbara.




Fajnie napisana opowieść o przygodach marynarza, który został piratem, strzelał we wrogów arbuzami i pomidorami, uwielbiał grochówkę na wędzonce i niczego się nie bał. Był także kochającym mężem (tylko trochę pantoflarzem) oraz czułym ojcem.
Odpowiednio zwariowane, odpowiednio wesołe i zabawne, odpowiednio długie, żeby starczyło na kilka wieczorów. Książka odpowiednia tak bardzo, że po tygodniu znów można do niej wrócić.

Doprawiona niebywale kolorowymi i dziecięcy wzrok przyciągającymi ilustracjami Edwarda Lutczyna. Miłe wspomnienie mojego dzieciństwa, choć Rabarbara poznałam dopiero teraz. Ale tę kreskę mam zakodowaną głęboko.

Chłopaki wakacyjnie polecają.



Wojciech Witkowski
Burzliwe dzieje pirata Rabarbara
Ilustrował Edward Lutczyn
wyd. Bis 2008
oprawa twarda
tekst > ilustracje

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza