Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien

czwartek, 8 maja 2014

Komiksy

Jednak komiksy. Przy komiksach można usłyszeć nawet wiekopomne zdanie "czytanie jest fajne". Pozostaje więc zacierać ręce, radować duszę i zaopatrywać, podkładać na wierzchu i w ukryciu. 


A choć moje wspomnienia znaczą ostatnie strony Świata Młodych (skrupulatnie zbierane, a następnie, niestety, przekazane kuzynostwu, że też w wieku 17 lat nie myślałam o własnych dzieciach!), jakoś na razie nie podążam ich śladem. Szukam nowości, czy też raczej tego, co mnie ominęło w tym czasie, gdy po oddaniu kuzynom zbiorów Tytusa i Kajko i Kokosza, na następne 20 lat przestałam się interesować komiksami. Teraz zainteresowanie ponownie odżyło. Upatruję tu winy książek obrazkowych jednak. I fajnych nowych komiksów, które się ukazują. Ładnych. No więc szukam tych starych nowości. Wiąże się z tym pewna trudność, bo takie mało świeże nowości bywają trudno dostępne. Tak jak Mikołajki np. Ale jednak czasem coś się trafi, potem naprowadzi na ślad czegoś innego, coś gdzieś wychynie...

Tak trafiłam na Cedryka. W nadziei, że komiks, w dodatku o szkolnych przygodach, może chwyci. Chwycił, najpierw u Brata, który kazał tacie czytać. W końcu, zapewne w wyniku podlania sosem z Mikołajka (tym razem TEGO Mikołajka, Sempégo i Goscinnego), chwyciło i u pierwszoklasisty. I teraz czyta już sam. Lubi. I mu się podoba. Cedryka zabrał na majówkę. I czytał.


Bo Cedryk też jest pierwszoklasistą. Wraz ze swoim przyjacielem Krystianem przeżywa wiele szkolnych i podwórkowych "sytuacji". Dodatkowo Cedryk "sytuacje" miewa też w domu, ponieważ relacje w jego rodzinie bywają niebywale interesujące. Czyli Cedryk bawi na wielu poziomach, zarówno Staśka, jak i nas. To komiks franko-belgijskiego duetu Laudec-Cauvin, w którym mikołajkowy humor i skojarzenia przebijają siłą rzeczy.

Trafiłam na trzy części: Pierwszoklasiści, Zimowisko i Klasa o podwyższonym ryzyku. Trafiłam na nie zimą i celnie bardzo - przy Zimowisku chichotaliśmy, acz nerwowo, podczas gdy Stasiek był na swoim pierwszym narciarskim obozie...


Cedryków u nas jest chyba tylko trzech. W oryginale ponad 20 - komiksy o Cedryku powstają od 24 lat. A Cedryk w wersji filmowej wygląda tak:

video 




Cedryk: Pierwszoklasiści,
Zimowisko, Klasa o podwyższonym ryzyku
Laudec - Cauvin
wyd. Twój Komiks 2002
oprawa miękka
komiks

10 komentarzy:

  1. Wyguglałam jeszcze 4 zeszyt: "Tato ma klasę". Może i mojemu wrześniowemu pierwszoklasiście by podpasował. Spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy ten tato z klasą to nie jakaś legenda... Nie udało mi się znaleźć żadnego śladu poza obcojęzycznymi.

      Usuń
  2. Cedryka znam z filmowej wersji, którą widziałam w polskiej tv jakieś 14 lat temu. Uwielbiałam ten serial. Poszukam komiksów. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A jak tata znosi głośne czytanie komiksów? Bo dla mnie nie ma nic gorszego. No, chyba że czytanie napisów w grach w wersji z napisami. Zawsze znikają zbyt szybko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ku mojemu niepomiernemu zdumieniu nie oponuje. Mają za sobą głośne czytanie komiksowej wersji Hobbita, a tam tekstu jak w książce prawie.Ja nienawidzę i zdecydowanie odmawiam.
      Z napisami w grach musi sobie radzić sam. Jak nie daje rady, to znaczy, że gra nie dla niego! Tacy jesteśmy źli i nieużyci.

      Usuń
    2. Widziałem tego Hobbita w biblio i faktycznie jest to bardzo utekstowiony komiks. Mnie chyba nie podeszła strona graficzna i ominąłem (biorąc kolejne Fistaszki), ale teraz może się przyjrzę baczniej :) I też odmawiam. Szczęściem Starszy już sam :D
      Stosując Twoje kryterium, to parę gier na Xa nie jest dla mnie :P Ja jestem widać mniej nieużyty, bo pomagam Młodszemu przy serii Lego i Starszemu przy angielskich napisach (często improwizując) :)

      Usuń
    3. Dobra, wytłumaczę się trochę z tego nieużytku ;) Mamy młodszy zestaw męski i po prostu Stasiek nie gra jeszcze w takie skomplikowane gry. Do "prawdziwych" wciąż dojrzewamy (my, rodzice, ponieważ sami grywaliśmy, a czasem nadal się zdarza, wiemy czym pachnie i jak wciąga i na razie unikamy jakiś bardziej atrakcyjnych). Królują online'y lego, jakieś gry z płatków śniadaniowych :o i ostatnio wyproszony minecraft. A, ostatnio jakiś symulator samolotów wojennych był w użyciu. Ale to oczywiście z tatem.
      Ale tak, jestem dość nieużyta w tej kwestii. Energooszczędna ;)

      Usuń
    4. Ze smutkiem donoszę, że próba zainteresowania Bartka HoMM spełzła na niczym i klasyczny strategiczny erpeg przegrał z głupkowatymi fleszami z WWW. A bycie nieużytym w tej akurat kwestii byłoby, ze strony gościa, który przy Diablo 2 spędzał wieczory i ranki, czystą hipokryzją :P

      Usuń
  4. Mysiej straży ciągle brakuje na waszej półce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wcale, że nie! :)
      http://stasiekpoleca.blogspot.com/2015/03/myszowata-fantasy.html

      Usuń