Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien

czwartek, 20 grudnia 2012

Piernikowe miasto.

Pieczenie pierników, czytanie o piernikach i - a jakże - pisanie o piernikach przypomniało mi o jeszcze jednej książce. To moja "książka domowa", która zawsze była w moim domu rodzinnym na wyposażeniu jakby, pod ręką, choć nigdy nie należała do lektur codziennego użytku. Wyciągana gdy potrzebna była do odrabiania lekcji "z legend", z czasem stała się także lekturą dla przyjemności. Zwykle przekładana przy szukaniu czegoś innego dziwnie przyciągała, co kończyło się porzuceniem poszukiwań i podczytywaniu, choć przez chwilę. Z czasem nauczyłam się doceniać czarno-białe grafiki Wiesława Majchrzaka, które ją zdobią. Polubiłam jeszcze bardziej. Ostatnio przewiozłam ją na drugi koniec Polski, żeby mieć w domu kawałek domu i piernikowych korzeni.
Piernikowe miasto Franciszka Fenikowskiego.


Co rok w noc Trzech Króli
krótko przed dwunastą,
Toruń się zamienia
w piernikowe miasto.

Piernikowy anioł
fruwa ponad grodem,
rzuca z chmur pierniki
woniejące miodem.

Na rynku wyrasta 
piernikowe drzewo,
jabłka zeń piernicze
zrywa Adam z Ewą.


I król piernikowy
co roku tej nocy
przed ratusz zajeżdża
w poszóstnej karocy. [...]
Dmuchają trębacze
w puzony z piernika
i trwa aż do rana
baśniowa muzyka.

I trwa aż do brzasku
(wierzcie lub nie wierzcie)
zabawa pierników
w piernikowym mieście. [...]

Pachnie cały Toruń
jak kram piernikarski,
pląsają pierniki
po Ciasnej, Żeglarskiej... [...]

Weseli się miasto,
aż którejś godziny
świt wkroczy w uliczkę
Świętej Katarzyny...
Dziwnym, archaicznym już nieco językiem pisana opowieść o Toruniu płynnie przechodząca z legendy w legendę. Są tu te najbardziej znane, o Katarzynce, o Krzywej Wieży, o żabach, ale są też te rzadziej przytaczane i mniej znane - o Wyspie Oślogłowych, Kamienicy Augustyńskiej, o topielcu...

Do czytania dzieciom średnio się nadaje. Język archaiczny i  duża liczba wplecionych w treść poezyj (całkiem przyjemnych zresztą) temu nie sprzyjają. Ale dla własnej przyjemności jak najbardziej. No i do tego, żeby potem, przechadzając się po toruńskim Starym Mieście sypać legendami jak z rękawa - jak najbardziej.





 




Piernikowe miasto 
Franciszek Fenikowski
ilustrował Wiesław Majchrzak
wyd. Nasza Księgarnia 1972
oprawa twarda
tekst > ilustracje 

1 komentarz:

  1. Toruńskie legendy są bardzo ciekawe. Znam tylko kilka z nich, więc przydałoby się powiększyć swoją wiedzę. Nie tylko dla szpanu, ale jak się żyje w swoim mieście, to wypadałoby coś o nim wiedzieć .. :P

    OdpowiedzUsuń