Czasem książka się trafia. Przyznam, że te trafiające się, trafiają się głównie w tzw. taniej książce, gdzie ku własnemu zdumieniu udaje mi się czasem... no, coś trafić po prostu. Czasem są to książki, których kupno odkładane było od dawna, aż szczęśliwym zbiegiem okoliczności zmieniły cenę na przystępną. Dużo częściej to książki poza wszelkimi listami "musthawów", zupełnie nieplanowane, ba, zupełnie nie znane. Przyciągną okładką (nie zgadzam się z hasłem "nie sądź książki po okładce"!), tytułem, autorem, czymkolwiek.
Ostatnio przyciągnęła mnie Zathura kosmiczna przygoda, Chrisa van Allsburga. Ciemną okładką w obwolucie i czarno-białym rysunkiem. Wszystkie ilustracje w książce są czarno-białe. Jakby rysunkowe, ziarniste. Duże postacie, wykadrowane fragmenty wnętrz, scen. Ciekawa byłam Staśka reakcji. Wzięłam.