Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien

czwartek, 2 września 2010

Książki z okienkami.

Szał gdzieś w okolicy drugich urodzin, ale właściwie nadal dobra zabawa. Im więcej tym lepiej.
Im bardziej ukryte, tym zabawniej.


Okienka mają oczywiście i Pan Kłap (Pobawmy się panie Kłapie - poszukiwanie towarzyszy zabawy) i Mysia.
Książek okienkowych jest w księgarniach całe mnóstwo i pewnie czasem trudno wybrać (chyba, że tak jak u nas dochodzi element jakości ilustracji - wtedy wybór dość znacznie się kurczy...).

Trafiłam na fajną, poleconą serię (znów seria!) książek Tonego Wolfa, z okrzykiem na okładce "Książka w której znajdziesz 60 okienek!" No rzeczywiście. Duże kwadratowe książki
w "miękkich-twardych okładkach" (takich nadmuchiwanych jakby), sztywne kartki. A w środku tłumy poubieranych zwierzaków robią różne rzeczy. Część okienek ukrytych jest w samych obrazkach, część dookoła jakby dopowiadających historię lub sytuacje. Ten dziki tłum dla Staśka był dodatkowym atutem, bo od zawsze bardzo lubi zatłoczone ilustracje, którym można się przyglądać w nieskończoność. Element edukacyjny też jest owszem. Mamy Miasto i Las, tak więc można zaglądać w okna muzeum, szpitala czy hali odlotów na lotnisku, lub też do dziupli ptaków czy nory lisa. A z okienek "pobocznych" dowiedzieć się, że "Po zjedzeniu niektórych owoców może rozboleć Cię brzuch!", albo "To są ślady wilka na śniegu.", a także "Puste butelki oraz stłuczone szkło należy wrzucać do specjalnego pojemnika."
Fajna zabawa dla okienkowych poszukiwaczy.

Jedynym minusem mogą być te poubierane zwierzaki, jak ktoś nie lubi (po co im krowa (goła!!) w wagonie towarowym?), ale dzieciom, jak wiadomo, to raczej nie przeszkadza :D.

A ostatnio podejrzałam u znajomych świetne okienkowe poszukiwania Małej Mi w nowej, bardzo ładnej serii książek muminkowych. Ale to już pewnie Bratu sprawimy...



Miasto, Las,
il. Tony Wolf
wyd. fk Olesiejuk, 2007, 2008

Muminki otwórz okienko. Zabawa w chowanego
wyd. Wilga 2010

5 komentarzy:

  1. Książka, którą wprawdzie dawno już wpisałam na listę, ale chyba tylko przez sentyment do tego blogu i zawsze ją z niej wyrzucałam, bo jednak ten klimat ilustracji w ogóle do nie nie przemawia. A jednak - zamówienie w internetowym antykwariacie, do bezpłatnej wysyłki brakowało kilku groszy, napatoczył się Wolf z miastem, więc po kilku tak/nie/tak/nie wzięłam. I jak zwykle kompletne zaskoczenie - fajny, duży (dużo większy, niż się spodziewałam) format (u mnie to już połowa sukcesu), tematy i sposób ich prezentacji ciekawe i dobrane w jakiś taki sposób, że przyjemnie się to opowiada, półtoraroczniak pokochał od pierwszego obślinienia, prawie 4-latek zresztą też:-) Dzięki za tą podpowiedź i za to, że tak skutecznie inspirujesz na tym blogu do przekraczania własnych ciasnych granic,

    pozdrawiam, groszkowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dziękuję za czytelnictwo! To nie samowite, że ktoś zagląda do postów sprzed 4!!!! lat! Pozdrawiam serdecznie.
      (A Wolfa z dużym oporem ostatnio wynieśliśmy do przedszkola bratowego przedłużając tym samym obcowanie z nim, ale jednak robiąc już miejsce w domu na inne. U nas ulubionym był obu chłopaków).

      Usuń
  2. Chyba nie tylko ja wpadłam na pomysł przeczytania wszystkich postów od początku:) Czytam tego bloga od jakichś dwóch lat, ale pomyślałam, że może przeoczyłam coś ciekawego... Świetny i inspirujący blog!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. przeszukalam wszystkie sklepy internetowe za ksiazeczka las ale nigdzie nie mozna jej kupic

    OdpowiedzUsuń