Mój zeszłoroczny prezent na Dzień Matki, który nie zdążył nawet na Dzień Dziecka, i z licznymi pocztowymi przygodami dotarł chyba wreszcie gdzieś przed imieninami. Książka łącząca w sobie kilka moich ulubień. Książka. Pop-up. Japonia. Drzeworyt. Hokusai. Fala.
Zdaję sobie sprawę, że to wydawnictwo nastawione na wow-faktor, niespecjalnie wnoszące cokolwiek poza radością oglądania. Do tego kilka stron na krzyż. Ale cóż z tego. Cieszy.
A przy okazji potwierdza się, że japońskie drzeworyty, w tym przypadku Hokusaia, świetnie sprawdzają się w każdej formie i wersji, jako wzór na koszulkę, siatka na zakupy, wachlarz, a także w wersji 3D.
