Temat współzawodnictwa, wygrywania, a zwłaszcza przegrywania jest dla trzy- i czterolatka trudny. Jednocześnie temat wyścigów, zawodów i konkursów jest baardzo atrakcyjny. Na porządku dziennym są u nas okrzyki "Kto ma kapcie z McQueenem wygrywa!" (i ten ton triumfujący! ... zgadnijcie, czy ja albo Tato mamy kapcie z McQueenem...) Jak byliśmy na naszych wczasach wielorodzinnych takie ogłoszenia dobiegały nas niemal bez przerwy wykrzykiwane na trzy )(co najmniej) głosy...
No ale wiadomo, wygrywać zawsze nie sposób. Wtedy głęboki żal, smutek, rozpacz nawet.