Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mama. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 grudnia 2012

Czy mnie kochasz?

Kolejna zimowa, czy też raczej śniegowa (w tle) opowieść z tego samego źródła (czyli bogatej biblioteczki Zenka, któremu machamy). Wariacja na temat "jak bardzo mnie kochasz", moim zdaniem dużo lepsza od zajęczej. 
Także etnograficzno-etniczna, choć z innego kontynentu. Osadzona na dalekiej północy, wśród śniegów Alaski i Innuitów, bo ilustratorka, Barbara Lavallee mieszka na Alasce właśnie. Bardzo zresztą atrakcyjnie jest ta książeczka wymalowana. I kolorowo. 
Ale sama opowieść jest bardzo uniwersalna i choć w tym przypadku ilustratorka umieściła ją w swoich ulubionych dekoracjach, równie dobrze mogłaby mieć dowolny sztafaż (co zresztą się zdarzyło).


niedziela, 12 lutego 2012

Matka Polka

Znów pociągnęło mnie w stronę książki dla Starszaków. Zresztą, to książka pożyczona, więc domagała się przeczytania.
Fajna jest.

wtorek, 31 maja 2011

PS Dnia Matki

W przeddzień Dnia Dziecka zdążę jeszcze z fajną książeczką dla mamy/o mamie. Właśnie ją sobie sprawiłam. Bo spodobała mi się Mama Przemysława Wechterowicza z ilustracjami Diany Karpowicz. 
O różnych mamach, różnych odcieniach mamowatości i różnych maminych cechach i właściwościach. 16 zdań i 16 fajnych obrazków. Prosto i na temat. Dla młodszych. I dla mam. 
Co prawda może trochę pointa dyskryminuje mamy synów Gdy będę dużą, chciałabym być taką mamą jak moja Mama. Ale czy ja wiem właściwie? Może raczej prowokuje pytania i rozmowę? Stasiek po przeczytaniu stwierdził natychmiast, że on to by chciał być taki jak jego Tata. No i super, nie?



 



Przemysław Wechterowicz
Mama
ilustrowała Diana Karpowicz
wyd. Literatura, Łódź 2010
oprawa twarda
obrazki > tekst

czwartek, 26 maja 2011

Mamy mamy

No dobrze, niech będzie też okolicznościowo :D
Nasze ulubione mamy:



















I tylko jedno pytanie mnie nurtuje - czyją mamą jest Mama Mu?
Może dowiemy się z nowej książki, bo podobno ma być lada moment :D

niedziela, 9 stycznia 2011

Więcej czytania

Jakiś czas temu narzekałam jeszcze, że Stasiek nie ma cierpliwości do form dłuższych. I nie wiem, czy czas tak szybko płynie, czy dziecko tak szybko się zmienia. Kiedyś kupiona i wsadzona na półkę książka na zaś jakoś nam niedawno wypłynęła. Nasza mama czarodziejka, Joanny Papuzińskiej. Pamiętam ten tytuł jakoś gdzieś z dzieciństwa, ale zupełnie nie znałam tekstu. A okazał się bardzo sympatyczny i w połączeniu z ilustracjami Ewy Poklewskiej-Koziełło wszystko razem bardzo ładną całość tworzy (a mama ma urocze dziergane sweterki). Opowiadania o mamie, która czasem posługuje się czarami są krótkie, no, ale nie tak całkiem. I okazało się, że Stasiek już świetnie sobie z nimi radzi. Ba, nawet nie z pojedynczymi, ale kilkoma na raz, a bywa, że i z całą książką. A najbardziej lubi o dinozaurze Kubusiu.
Przed nami więc coraz więcej czytania!

A jeszcze mnie taka refleksja naszła, że przy całym zachwycie i zachłyśnięciu się ostatnio dużą ilością szwedzkich książek, jakoś zapomniałam o twórczości rodzimej, a ona przecież taka fajna. Taka np. seria Poduszkowce wyd. Literatura bardzo ma ciekawe pozycje na liście. Trzeba będzie uzupełnić biblioteczkę :D
  
 





Joanna Papuzińska
Nasza mama czarodziejka
ilustrowała Ewa Poklewska-Koziełło

wyd. Literatura, Łódź 2010
oprawa twarda
tekst > obrazki

poniedziałek, 29 listopada 2010

Zamieniam się w smoka.

Książka, którą kupiłam sobie głównie - są takie momenty, że... też zamieniam się w smoka. A może raczej chciałabym zamienić się w smoka, bo on jakiś bardziej do rzeczy niż ta mama z pierwszej strony... A poza tym...smok to smok, od smoka nie można za wiele wymagać (a od mamy owszem, owszem). No więc bywają  takie dni, że też chciałabym zasnąć na dywaniku przy ścieleniu łóżka. Jak mama Filipa. Dziesięcioramienna, zabiegana i pokrzykująca na swojego synka, który znosi to ze stoickim spokojem i typową dla dzieci specyficzną "głuchotą". A nic tak nie wyprowadza z równowagi, jak stoicki spokój innych, a zwłaszcza dzieci....Pewnego dnia chłopiec się budzi i mama jest smokiem. Tak po prostu. Zobaczcie sami.

Zabawna książka, ale jak widać może skłonić do refleksji ;) Zabawnie narysowana przez autorkę. Młodego czytelnika wprowadza najpierw w zdumienie, a potem bawi na równi z czytającym rodzicem.
Acha, a przy okazji okazuje się, tak jak przy Cudakach-Opakach, że dzieci mimo swojej "głuchoty" doskonale wiedzą co można, a czego nie można...






Filip i mama, która zapomniała
tekst i ilustracje
Pija Lindenbaum
wyd. Zakamarki
oprawa twarda
obrazki = tekst 

piątek, 17 września 2010

Ulubieni Szwedzi

Mamy też na półce inne ulubione szwedzkie książki. Od dłuższego czasu, ale teraz widzę, że częściej są wybierane do czytania. No właśnie, do czytania, bo tak naprawdę dopiero od jakiś 3 miesięcy mam szansę przeczytać coś co nie jest krótkim podpisem pod obrazkiem. I Stach zaczyna słuchać, a wcześniej zdecydowanie preferował formę luźnej rozmowy na temat obrazków, improwizacje oraz prezentowanie własnych doświadczeń na podobny temat jak przedstawiony :D