Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucy Cousins. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucy Cousins. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 marca 2012

Zebra mysiowa

Pamiętam, jak w jakimś odcinku Mysia wybiera się na bal przebierańców i w końcu, odrzuciwszy szereg innych przebrań, robi maskę zebry. Oddycha w tej masce trochę jak Wader.
Ostatnio trafiłam na książeczkę Lucy Cousins, w której są same zebry - Za-za's Baby Brother, czyli pomocowa książka w temacie "będę mieć rodzeństwo". Kupiłam, bo ujął mnie całkowicie wygląd małej, nowonarodzonej zebry.


Mysia w domu i zagrodzie.

W domu naszym, w zagrodzie swojej. Znów bratowo będzie, ale Stasiek ma czas na czytanie prawie wyłącznie przed snem ostatnio. Brat za to "czyta" całymi dniami.
Jednym z większych hitów, choć nie do końca "do czytania" jest Zagroda Mysi. Książka obrazkowa, książka-rozkładanka, książka-karuzela, pop-up, teatrzyk... wszystko w jednym.
Wygląda tak:

  

czwartek, 2 września 2010

Fik

Dla mnie osobiście hitem, a dla Stacha świetną zabawą była książka mysiowej autorki, Lucy Cousins, Fik w dżungli. Wielki format (>A4), sztywne, ale nie tekturowe kartki, bajeczne ilustracje, strony powycinane, nakładające się na siebie i tworzące dodatkowe kompozycje. Przepiękna. A fabuła taka, że mama lemur, szuka małego lemura i zagląda w różne zakamarki (bo widać np. tylko oko zza krzaka), a tam całkiem inne, świetnie odmalowane zwierzaki. Oczywiście historia kończy się odnalezieniem synka!








Lucy Cousins 

Fik w dżungli
wyd. endo 2002
okładka twarda
obrazki > tekst


Kłapy i Mysie

Systematyczność nie jest moją mocną stroną... Chyba spróbuję podzielić stachowe książki jakoś tematycznie, może będzie łatwiej to ogarnąć...?

Jedną z ulubionych naszych serii książkowych stał się Pan Kłap. No dla chłopaka wymarzony krokodyl rozdziawiony z reguły na ostatniej stronie. Bywało, że Stasiek w innych książkach zaglądał od razu na ostatnią stronę i zawiedziony informował, że "ma, mama, ma..." Było to jeszcze w epoce przed-mowy, więc chwilę mi zajęło zorientowanie się, czego nie ma w niektórych książeczkach, które do tej pory spełniały jakoś wszelkie staśkowe standardy :D
A już tak łopatologicznie, zalety Pana Kłapa? Kolorowe kolory, z reguły sztywne kartki, okienka-schowanka. Pan Kłap uczy przeciwieństw, liczb, machania łapkami ;), kolorów... No bardzo pożyteczny i fajny Gość z niego.

Wcześniejszym odkryciem i znajomością (jeszcze przed-staśkowej ery) była  Mysia, którą teraz bardzo lubimy w wersji filmowej także.
Książki te łączy podobny do kłapowych charakter ilustracji i proste, świetne dla najmłodszych, "fabuły".





Jo Lodge, Tak jak Pan Kłap, Pan Kłap i przeciwieństwa, Co Pan ma, Panie Kłapie?, Pan Kłap i kolory, Pobawmy się, Panie Kłapie...
Wyd. Firma Księgarska Jacek i Krzysztof Olesiejuk

Lucy Cousins, Mysia zna kolory, endo 2005; Dokąd idzie Mysia?, endo 2003