Dziś Stasiek poleca nie do czytania a do grania.
Mania gier planszowych u nas w domu dotykała do tej pory raczej dorosłych. Mocno.
Stasiek grywał z umiarkowaną pasją (nie licząc rytualnej partyjki Grzybobrania rozgrywanej z babcią po niedzielnych obiadach). No, chyba, że udało mu się z tatą "zagrać" w którąś z naszych gier. I tak grywają czasem w Agricolę czy Ora et labora, przy czym tato wykazuje niebywałe umiejętności twórcze (o cierpliwości nie mówiąc) na polu dostosowywania reguł - z powodzeniem - do poziomu Pięciolatka. Mi jeszcze nie udało się z nimi zagrać, bo albo pacyfikuje w tym czasie Brata, który też chciałby, ale mu nie dają, albo korzystam z tego że ich uwaga przez chwilę nie jest skierowana w moją stronę...
Ale ostatnio nastała nowa era - era gier Lego.