Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amerykańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amerykańskie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2015

Odyseja

Jednym z ulubionych audiobooków chłopaków wciąż pozostają mity greckie.
Jedną z ulubionych postaci mitologicznych Brata jest cyklop Polifem, jednym z bardziej udanych forteli Odyseusza wg Staśka jest właśnie oszukanie Polifema (jak Odys przedstawił się mu jako Nikt). Więc gdy przyszło Chciejstwo na nowego pop-upa, a zaraz za nim pojawiła się Możliwość, wybór był szybki i właściwie bez zastanawiania się. Ponieważ jednym z bardziej wytrwałych konsumentów pop-upów i wiernych oglądaczy wciąż pozostaje Brat, wybrałam taki, który miał jemu sprawić przyjemność. W ten sposób mamy kolejny popupowy komiks, lub też komiksowy pop-up, którego autorem jest Sam Ita, twórca Moby Dicka.
Poza tym motyw konia trojańskiego sam prosi się o jakieś imponujące pop-upowe przedstawienie, nie uważacie?


czwartek, 5 marca 2015

Myszowata fantasy

Nie ma to jak klasyczna przygoda z elementami mistyki. Wchodzę w to!
Skipper
No, jakiż adekwatny cytat mnie ostatnio spotkał...

poniedziałek, 9 lutego 2015

niedziela, 1 lutego 2015

Czy to jajko jest świeże?

Z jakiegoś względu tę książkę najpierw przyniosłam do pracy. Gdy przeglądałam podekscytowana, że mam wreszcie! własną i rzeczywiście, jaka ładna, warto było, jak dobrze itd... koleżanki zaglądały mi przez ramię. I zdziwienie. Co? O rolnictwie? No, wiadomo, dużo czasu spędzacie na wsi, ale żeby aż tak... Uśmiechy. Potem książka zaczęła wędrować z rąk do rąk.

niedziela, 27 kwietnia 2014

David Wiesner

A jednak się skusiłam. Wokół Davida Wiesnera krążyłam już od dłuższego czasu. I jakoś nie mogłam się wyzbierać. Niektóre jego książki miały coś, co mi nie grało, inne nie miały czegoś, co by mocniej pociągnęło... A jednak wciąż gdzieś tam o nim pamiętałam, co jakiś czas drażniłam się oglądając obrazki w komputerze. Bardzo "amerykański" sposób malowania, prawie hiperrealistyczny, kolorowy, nasycony, do którego mam jakąś dziwny pociąg. Trochę jak van Allsburg w kolorze. Do tego świetna kompozycja, komiksowe dzielenie obrazu rewelacyjnie budujące fabułę. Tylko co by tu wybrać...

Tegoroczne wyróżnienie Caldecotta wprowadziło na scenę pana Wuffles'a i postanowiłam zaryzykować. Mimo dziwnie kolorowego tytułu na okładce... 
Książka okazała się bardzo "nasza". Choć kota nie mamy i z kotami się nie znamy zbyt. W sumie, to chyba nam bliżej do pozostałych bohaterów tej historii...


niedziela, 23 lutego 2014

Caldecott Medal 2014

                  

Rozdano już nagrody Caldecotta na ten rok.
W tym roku nagrodzono i wyróżniono same książki autorskie, a trzy z czterech obywają się bez słów (prawie), są kwintesencją książki obrazkowej.

sobota, 2 listopada 2013

Moby Dick

Pozostając w temacie dalekomorskim.
Pozostając w temacie urodzinowych prezentów.
W temacie komiksów coraz częstszym.
W temacie pop-upów nieustająco.

Komiksowy pop-up. Sam Ita Moby-Dick. Tak, TEN Moby Dick, Wielki biały wieloryb. Książka, którą od jakiegoś czasu chciałam przeczytać, książka, którą nadal chcę przeczytać. Do biblioteki mam daleko, pod górkę, w deszczu i pod wiatr, dojść jakoś nie mogę. Tymczasem postanowiłam pierwsze kroki poczynić z bardziej atrakcyjną formą (jak dziecko!) i zamarzyło mi się coś takiego. Szczęśliwie otaczają mnie Dobre Duchy spełniające od czasu do czasu różne moje marzenia i zachcianki i oto jest.


piątek, 22 marca 2013

NINJA!

Dla pasjonatów ninja, skradania, czarnych strojów, zaczajania się, mieczy, wspinania, shurikenów, chadzania chyłkiem i ukradkiem. Dla miłośników wyjadania słodyczy nocą i za dnia. Dla posiadaczy pluszowej pandy i innych ulubieńców zabieranych na każdą "akcję". Dla darzących sympatią bambusy, japońskie parawany i widoki Fuji oraz chińskie piwonie. Dla sympatyzujących ze szlafrokami w kwiaty. Dla miłośników ładnych papierów, marmurków, kolaży, E.J. Keatsa, książek obrazkowych.

Książka dla synów i mamy. Łącząca we wspólnym oglądaniu.
Nighttime Ninja Barbary da Costa z ilustracjami Eda Younga.

czwartek, 23 sierpnia 2012

Oz, wielki i straszliwy

Nasza pierwsza tegoroczna książka wakacyjna (sprzed dyktatury Śpiewającej Lipki jeszcze ;)), od dawna już wyczekiwana, zarówno przeze mnie, jak i przez Staśka. Czarnoksiężnik z Krainy Oz.

wtorek, 29 maja 2012

Udane polowanie na dinozaura

Czasem jak się nie mogę do niczego innego zebrać to siedzę, przeglądam, grzebię i się snuję (straszna to strata czasu tak na prawdę). I czasami, ni z tego ni z owego to snucie zamienia się w polowanie. Wtedy senność pryska i robi się ekscytująco. Ostatnio takie polowanie przyniosło bardzo przyjemne efekty w postaci dwóch książek z serii "mam już taką, chcę więcej!". (Oczywiście, wiem, że wszystkie te książki upolowane można sobie "po prostu kupić". Ale po pierwsze zwykle jednak wygrywa zdrowy rozsądek, po drugie wyciągi z konta są bezlitosne, a po trzecie ...jak to przyjemnie coś upolować właśnie! I jak oszczędnie....)


niedziela, 22 kwietnia 2012

Wynalazek

Zwykle sfilmowana zostaje książka. Rzadziej pisana jest książka na podstawie filmu. Całkiem wyjątkowo zostaje napisana książka o filmie, która następnie zostaje sfilmowana... Szkatułka w szkatułce.

Przeczytałam, bo chciałam obejrzeć film. Tak już mam, choć nie zawsze wychodzę na tym dobrze, to fakt. Tym razem było przyjemnie. Być może wszyscy ją już czytali, tylko ja jestem taka spóźnialska. Ale być może wszyscy tylko oglądali oskarowy film (Scorsese, Ben Kingsley, 5 oskarów i 36 innych filmowych nagród!).

A książka jest czarodziejska i niezwykła. Bo choć dla Staszaków i myślę, że takich już dość szkolnych, jest to książka ...obrazkowa. Ale nie jest to komiks. Tekstu jest sporo. Książka ma ponad ...500 stron! Ale - jest to książka obrazkowa... Dowodem na to niech będzie przyznanie jej w 2008 r. Medalu Caldecotta, który jest przyznawany, przypomnę:  "to the artist of the most distinguished American picture book for children".  Picture book czyli książka  obrazkami.
Wynalazek Hugona Cabreta, Briana Selznicka jest taką właśnie niejednoznaczną książka obrazkową. I na pewno wyróżniającą się.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Pop-up rządzi!

Dawno już miałam o tej książce napisać. Bo ładna jest. Cóż  z tego, kiedy u nas jakby "nie chwyciła". Choć ładna jest.
Kolorowa. I treściowo wartościowa (o przyjaźni, zrozumieniu poszukiwaniu...). I z tych "głębokich" (których głębię zwykle spychamy na margines delektując się wszelkimi innymi przymiotami, tu - ilustracjami). No, ale jak mówię, jest sobie u nas od dawna, ale w sumie słabo bywa. Lost and Found (Chłopiec i pingwin) Oliviera Jeffersa. Nie ukrywajmy - nieco łzawa, acz piękna, historia o przyjaźni chłopca ze zwierzątkiem - pingwinem w tym wypadku. Przyjaźni nie oczywistej i nie od pierwszego wejrzenia.

niedziela, 25 marca 2012

Man, it's Spring!

Ja wierzę. Stasiek jeździ już na nowym rowerze. Widziałam już przebiśniegi. I motyla cytrynka. I suszę pranie na balkonie. To wystarczające powody, aby uwierzyć, że wiosna istnieje, ba, nawet już przyszła.
Ale był chłopiec, który nie wierzył - The Boy Who Didn't Believe in Spring. To z serii wykopalisk i znalezisk. Kluczem jak zwykle były ilustracje.


środa, 7 marca 2012

A long time ago in a galaxy far, far away....

Tam tam tam tamtadam tamtadam. Tam tam tam tamtadam tamtadam....

Tego jeszcze nie było, Panie, Panowie, książka dla ...Taty!
Dobrze, w odległej galaktyce prawdopodobnie zainteresuje też chłopaków, jednak do tego czasu tata ma "swojego" pop-upa. Nie, żeby chłopcy się teraz nie zainteresowali, z uwagą obejrzeli obaj, Stasiek nawet rozpoznając charakterystyczne logo i stormtroopera, o którym już słyszał od taty. Brat z nie mniejszą uwagą, kazał sobie otwierać wszystkie klapki i stroniczki, każdy majstersztyk autora kwitując słowami (tak, tak, Brat zaczyna używać słów!) "Końń... ma!". Czyli, jeśli także szukacie książki o koniach, to nie jest nią  
Star Wars. A Pop-up Guide to the Galaxy!

(Chociaż akurat Imperial Walker najbardziej spełnił wymagania Brata w kwestii konia).


środa, 1 lutego 2012

Koza rabina

Wszyscy znają dowcip o kozie rabina.
Niespodziewanie trafiłam na książeczkę dla dzieci, która ten wdzięczny temat podejmuje, choć w nieco zmienionej formie. A ilustratorem całości jest Simms Taback. Tak, a Peter, narzekający na zbytni hałas w domu jakoś bardzo podobny jest do Józefa, który miał płaszcz. No, może trochę starszy.
Bo tym razem Peter nie narzeka na brak miejsca, ale na zbytni hałas w domu:

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Kosmiczna gra

Czasem książka się trafia. Przyznam, że te trafiające się, trafiają się głównie w tzw. taniej książce, gdzie ku własnemu zdumieniu udaje mi się czasem... no, coś trafić po prostu. Czasem są to książki, których kupno odkładane było od dawna, aż szczęśliwym zbiegiem okoliczności zmieniły cenę na przystępną. Dużo częściej to książki poza wszelkimi listami "musthawów", zupełnie nieplanowane, ba, zupełnie nie znane. Przyciągną okładką (nie zgadzam się z hasłem "nie sądź książki po okładce"!), tytułem, autorem, czymkolwiek.

Ostatnio przyciągnęła mnie Zathura kosmiczna przygoda, Chrisa van Allsburga. Ciemną okładką w obwolucie i czarno-białym rysunkiem. Wszystkie ilustracje w książce są czarno-białe. Jakby rysunkowe, ziarniste. Duże postacie, wykadrowane fragmenty wnętrz, scen. Ciekawa byłam Staśka reakcji. Wzięłam. 


poniedziałek, 16 stycznia 2012

Przyszła zima

Przyszła wreszcie i naprawdę, skoro przyszła nawet do miasta. I nawet już w mieście używaliśmy sanek! I pod miastem też. Czyli jest. W połowie stycznia, ale jest. Dzieci bardzo się cieszą.
To w takim razie czas na moją tegoroczną zimową perełkę. A że tytuł ma Winter in White, to myślę, że jeszcze może być pokazana. A może dopiero?

Kiedy sypią się płatki śniegu / When snowflakes sprinkle

piątek, 23 grudnia 2011

Wesołych Świąt - Pa ra pam pam pam

Z okazji tuż-tuż Wigilii książeczka, która czeka już długo na okazję świąteczną. Za sprawą ilustracji jedna z moich ulubionych w temacie. The Little Drummer Boy zilustrowany przez Ezrę Jacka Keatsa. Jedno z moich zeszłorocznych odkryć.
Chyba jedna z ładniejszych świątecznych piosenek amerykańskich, właściwie, chyba kolęda? Nigdy nie wiem, jak to u nich jest. W każdym razie ładna. Tutaj zilustrowana mistrzowsko. Malarsko, kolażowo, marmurkowo.
 

środa, 14 grudnia 2011

Jak dinozaury mówią dobranoc?

Dzieci zaskakują. Zaskakujące, prawda?
Kupiłam książkę z myślą o Staśku, jego pasji i manii i ulubieniu tematu (to prawda, że nie obsesyjnemu, ale jednak zauważalnemu). Tymczasem od kilku dni czytam ją kilka razy dziennie Bratu. Z zupełnie nieznanych mi przyczyn ukochał on sobie tę książkę, nosi ja to tu, to tam i od czasu do czasu każe sobie czytać i pokazywać. W dodatku nie niecierpliwi się, jak przy innych lekturach, nie przewraca stron w pół zdania. Dziwne. Dałabym głowę, że mamy w domu kilka książek bardziej "odpowiednich do wieku" (15m). Widocznie ta też jest taka.