Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 listopada 2016

Merlin

Jesienna fala komiksów wciąż się nie cofa.
Pisałam, że czasem przez komiksy dla dzieci trafiam do komiksów dla dorosłych, a czasem jest odwrotnie. I oto niezapomniany autor Kota Rabina w odsłonie bardziej dziecięcej (choć nie tylko i nie całkiem, jak to często w komiksach bywa) Joann Sfar. Komiks o młodym Merlinie. Nastrój jakoś kojarzący mi się z Mikołajkami, choć u Sfara bohaterowie muszą mówić. U niego mówią nawet koty i psy (Sokrates, półpies) i wszyscy są bardzo gadatliwi. Tym razem oprócz Merlina gada też świnia, ale o tym za chwilę. 
Razem z rysownikiem José-Luisem Munuerą, Joan Sfar stworzył historię alternatywną, a właściwie prequel historii Merlina, wielkiego czarnoksiężnika. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jaki był Merlin jako dziecko, sięgnijcie po komiks duetu Sfar - Munuera.


wtorek, 18 października 2016

Szklane miecze

Komiksy rządzą. 
O ile Stasiek nie połknął wciąż bakcyla czytania, to czytanie komiksów jest jakby poza kategorią. Komiksy czyta. Jest w stanie zasiąść nawet do Kronik Jerozolimskich. Bo komiks.
Brat za to wciąż jeszcze nie czyta, ale pasjami ogląda. Komiksy do oglądania nadają się jak mało co, więc też pasjami ogląda komiksy. Czasem jeszcze udaje mu się namówić tatę na czytanie i wtedy już pełnia szczęścia. Czytają i oglądają wszystko po kilka razy, wciąż na nowo. 
Ja też czytam komiksy. Te chłopaków i te "dorosłe". Przez autorów komiksów dla dzieci odkrywam komiksy dla starszych. I odwrotnie.
Poszukuję więc nowości i starości. Czasem coś mi wpada w oko. Najfajniej jest, jak uda znaleźć się coś, co podoba się nam wszystkim. Na różnych poziomach. Bo oczywiście bawią mnie Asteriksy, z nostalgia sięgam po Kleksa i Jonków, ale fajnie byłoby jednak coś nowego i atrakcyjnego.


czwartek, 5 marca 2015

Myszowata fantasy

Nie ma to jak klasyczna przygoda z elementami mistyki. Wchodzę w to!
Skipper
No, jakiż adekwatny cytat mnie ostatnio spotkał...

sobota, 9 listopada 2013

Mafin

Pozostając w kręgu fantasy, goblinów i - tym razem bezsprzecznie - przecudnie malowanych obrazków.
Daleko, daleko leży zapomniany świat Trzech Hrabstw.
Miłe i dobre Gibliny żyją w cieniu zła w krainie zamieszkanej przez nikczemne Urgi i straszliwe bestie, a rządzonej przez bezwzględnego władcę, lorda Mulcibera Nieśmiertelnego.
Cienkie zeszyty wygrzebane na półce przyjaciół. Dobrze jest mieć znajomych, którzy mają drugie dzieci z pierwszego małżeństwa i miejsce, żeby po tych pierwszych dzieciach chomikować rzeczy i książki. Te ujęły mnie ilustracjami Paula Warrena. Przygody Mafina Pigduma. 

Mafin i Urgi

piątek, 11 stycznia 2013

Wróciłam

Dobra, przeczytałam 4 tom. Nadal z przyjemnością.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Wyjechałam

Nie piszę, bo mnie nie ma. Wyjechałam. Tak gdzieś pod koniec ubiegłego roku, chyba jeszcze nie wróciłam całkiem. Na pewno przez ostatnie kilka dni mnie nie było. Zasadniczo przebywam w  Connecticut, USA. Tak mniej więcej. W towarzystwie dwójki sympatycznych dzieciaków (nie moich, choć moje też są sympatyczne), Kendry i Setha. A oni przebywają u swoich dziadków. Którzy opiekują się rezerwatem. Dzikich stworzeń. Groźnych stworzeń. Stworzeń magicznych. Baśniobór wciągnął mnie ostatnio bez reszty. I nie puszcza. Zresztą, przed wejściem stoją liczne tabliczki i ostrzeżenia o zakazie wstępu, wchodzeniu na własną odpowiedzialność, pod groźbą zamienienia w kamień. Albo coś gorszego. Sama jestem sobie winna.