Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 kwietnia 2018

Wpływ literatury na życie.

Święta spokojne, domowe. Pogoda brzydka, domowa. 
Przypomniało się, że dziś Prima Aprilis, ale właściwie szkoda, że w święta, nie w szkole, bo wtedy to można by narobić dowcipów chłopakom w klasie. A w domu - nuda. Kilka ogranych dowcipów.

Nagle zaczyna się ruch, chichoty, bieganie, jeszcze więcej chichotów. Komuś coś powiewa na plecach, ale może mi się zdawało.
Otwieram lodówkę, znajduję śledzia. Bynajmniej nie postnego, papierowego. Chichoty. Otwieram laptopa, znajduje śledzia. Chichoty. Otwieram klapę w toalecie, znajduję śledzia. Na oknie - śledź. W biblioteczce - śledź. W bucie - śledź. W torebce - śledź.
Radość wielka po obu stronach i tej chichoczącej, i tej natykającej się już do końca świąt na śledzie.



W końcu dostaję wyjaśnienie.
- Bo w Sisters tak było.
Sprawdzamy - rzeczywiście.



Pomysł na francuską "kwietniową rybę" bardzo przypadł nam do gustu i pewnie w przyszłym roku pojawi się znów. Taka nowa nasza domowa tradycja.

Oto wpływ literatury na życie nasze codzienne.

A to ważna wiadomość, jaką dostałam na whatsappie

niedziela, 25 grudnia 2016

Świątecznie



Mili Drodzy Czytacze, Oglądacze, Komentatorzy, Przyjaciele i Znajomi, Znani i Anonimowi!
Świątecznie życzymy Wam wszelkiej pomyślności, 
oczywiście ze szczególnym uwzględnieniem tej książkowej, teraz i zawsze. 
I Czasu.
W Święta i w Nowym Roku.

Z podziękowaniem corocznym, niezmiennym, najserdeczniejszym za to, że jesteście i czytacie.

Marta, Stasiek i Brat




A u nas choinka w tym roku bardzo, bardzo komiksowa!
Dziękujemy wszystkim Mikołajom, Gwiazdorom, Aniołkom i Gwiazdkom z bliska i z daleka!


czwartek, 18 grudnia 2014

Świąteczny must have w oborze i na świerku


Tegoroczna pozycja obowiązkowa pod choinką dla wszystkich miłośników Pana Wrony 2+, 3+, 4+, 5+, n+ ...
Wigilia Mamy Mu i Pana Wrony. U nas od 6. grudnia.
Nastała noc, na niebie ukazał się księżyc. Pan Wrona nie mógł zasnąć. Spojrzał na prezenty. Zamknął oczy. Popatrzył na zegarek. Znów zamknął oczy. Przewrócił się na drugi bok. Popatrzył w sufit.
- Kra! Nie wytrzymam!
Pan Wrona wyfrunął z łóżka i zaczął rozrywać prezenty.
- Wesołych Świąt Panie Wrono! Dziękuję! Proszę, to dla ciebie, Panie Wrono! Och, jaki piękny, ach dziękuję! Właśnie o takim marzyłem!
Na koniec osunął się na podłogę z wyczerpania. Z kurnika dochodziło pianie koguta.

niedziela, 14 grudnia 2014

Grudniowy post o czytaniu gdzie indziej

Grudzień chyba nie jest zadowolony z pobytu u nas, bo szybko mija. W dodatku mam wrażenie, jakby oszukiwał na godzinach i części w ogóle ze sobą nie przyniósł, myśli, że jak ciągle jest ciemno, to się nie zorientujemy w brakach.
Zima też jakoś się ociąga i podobno jest tylko w Białce, bo Stasiek już na nartach jeździł. A może była, bo halny powiał, w weekend 13 stopni, spacer bardzo nam się udał, ciepło miło, ale nie o to w grudniu chodzi! W każdym razie grudzień mija. 
Udało mi się gościnnie udzielić u Olgi, ale poza tym, jak sami Państwo nie-widzą...
Z tym większą ulgą (i przyjemnością, jak zawsze) przeczytałam wpis Zorro o poleceniach około świątecznych. Ogromny kawał świetnej roboty i chylę czoła oraz polecam wszem i wobec:


I nawet to, że nie robię tego czysto bezinteresownie, tylko z nadzieją na... niczego tu nie zmienia!


Ale jednak wdepnęło mi ciut na ambicję i jak tylko uda mi się odnaleźć jedną z tych zagubionych godzin grudniowych, to się odezwę, bo i Mikołaj był, i obniżki w księgarniach świąteczne... Jednak póki co CZYTAJCIE ZORRO.

wtorek, 9 grudnia 2014

Gościnne występy

Stasiek poleca dziś na gościnnych występach u Olgi.

Olgo, dziękuję za świetną świąteczno-zimową współpracę między blogami :)

Pozdrawiamy.

sobota, 19 kwietnia 2014

Świątecznie


Przy stole lub przy lesie, na trawie lub na kanapie,
wszędzie i zawsze z dobrą książką, 
wszędzie i zawsze życzymy Wam
radosnych, zdrowych i spokojnych Świąt Wielkanocnych.

Wielka Sobota

Przez całe dwie godziny Bobcio malował pisanki. Pozostawiony sam na sam ze swoją muzą, w skupieniu, z namaszczeniem i bardzo pedantycznie smarował jajka plakatówkami Julii i kiedy przyszła pora podwieczorku mina chłopczyka wskazywała, że jest bardzo dumny ze swego dzieła. (...) Ciocia Wiesia podeszła do swojego syna.
- O, Jezus! - rozległ się nagle jej krzyk.
Mam Żakowa wypuściła z ręki wszystkie łyżeczki.
- Co się stało? - krzyknęła
- Sama zobacz - jęknęła Wiesia.
Mama Żakowa podeszła bliżej i zesztywniała. Pisanki Bobcia, utrzymane w pięknych czystych kolorach, na pierwszy rzut oka wyglądały uroczo. Na drugi rzut oka budziły nieokreśloną grozę. A kiedy się człowiek dobrze przyjrzał, ujawniały swą złowrogą treść.
– Co to jest? – krzyknęła mama Żakowa, wskazując jajko upstrzone przeraźliwymi, powykręcanymi paluszkami.
– To? – upewnił się Bobcio. – To bakterie.
– A to? – wypytywała Wiesia.
– To? To Somosierra. Bitwa na czołgi.
– A to? – spytała bezsilnie Wiesia, wiedząc, niestety, jaka będzie odpowiedź.
– To? – powiedział Bobcio. – A, to. To jest Hitler.
Kolejne egzemplarze – bo Bobcio sumiennie zapełnił malunkami wszystkie dziesięć jaj, wykazały cioci Wiesi, że jej dziecko ma zainteresowania monotematyczne. Odstępstwo od militariów stanowiły dwie wizje bakterii i witamin, obie nadzwyczaj przygnębiające oraz wizerunek myszy – tylko jeden, ale za to jak żywy.

 Małgorzata Musierowicz, Szósta klepka, wyd.  Nasza Księgarnia, Warszawa 1987, s. 181n.

czwartek, 16 stycznia 2014

Mikołajek

Chwila nieuwagi i już jest całkiem nowy rok. Ale jeszcze najbardziej ostatnie pierniczki niezjedzone, a świąteczny tydzień spędzony u dziadków wciąż żywy we wspomnieniach, rozmowach, pudłach z zabawkami, lekturach.
W tym roku na święta przyszedł do nas ... no nie zgadniecie. Mikołaj. A właściwie Mikołajek. Nie, nie, nie, wcale nie TEN Mikołajek.

Został nam podarowany Mikołajek, czyli mały Mikołaj. Być może Święty: czerwone ubranko, prezenty, renifery, te sprawy. Mieszka gdzieś, gdzie jest śnieg. Produkuje prezenty. Kojarzycie gościa.
Mikołaj komiksowy, milczący, obrazkowy.
Podbił nasze serca hurtem. I detalem, sprawnie wyrysowanym przez Lewisa Trondheima.


środa, 25 grudnia 2013

Z okazji

Z okazji Świąt życzymy Wam

radości, zdrowia, szczęścia

i czytania,
czytania,
czytania,
czytania,
czytania,
czytania,
czytania,
czytania

... i ładnych obrazków


Marta, Stasiek i Brat

piątek, 21 grudnia 2012

Bardzo ładna książka o Bożym Narodzeniu

W zasadzie tytuł mógłby robić za cały opis. Bo właśnie tym jest książka Bóg się rodzi Macieja Krupy i Kuby Szpilki - bardzo ładną książką o Bożym Narodzeniu. Za ładność w dużej mierze odpowiada Józef Wilkoń, ilustrator doskonały jeśli chodzi o oddanie mroźnej zimy (i zmarzniętych zwierzątek), zanurzonych w śniegu lasów, domków i chatek, oświetlonych kolorowymi światełkami miast, nocy. Ale nie tylko, bo opracowanie graficzne też na medal - dużo miejsca, żadnych przymałych marginesów, tłoku, staranne rozplanowanie każdej strony... spokój tchnie z tej książki nie tylko za sprawą nastroju treści i ilustracji.
O kilku pojęciach, bez których Święta nie mogą się obejść.

piątek, 23 grudnia 2011

Wesołych Świąt - Pa ra pam pam pam

Z okazji tuż-tuż Wigilii książeczka, która czeka już długo na okazję świąteczną. Za sprawą ilustracji jedna z moich ulubionych w temacie. The Little Drummer Boy zilustrowany przez Ezrę Jacka Keatsa. Jedno z moich zeszłorocznych odkryć.
Chyba jedna z ładniejszych świątecznych piosenek amerykańskich, właściwie, chyba kolęda? Nigdy nie wiem, jak to u nich jest. W każdym razie ładna. Tutaj zilustrowana mistrzowsko. Malarsko, kolażowo, marmurkowo.
 

wtorek, 13 grudnia 2011

Co było w butach

No właśnie, tydzień minął, a nie napisałam, co było w butach, choć zostało fotograficznie uwzględnione w zimowej górce.
W małym bucie Brata była duża książka. Gąska Zuzia i pierwsza gwiazdka. Jako pierwszy mógł oglądać ją Tato, któremu została wsadzona w oko (zamknięte, jak zwykle około godziny 7... na szczęście). Gdy je uchylił mogło zobaczyć Brata z dużą ekscytacją pokazującego mu w książce ...krowę (od czasu wakacji na wsi, gdzie chłopaki mają - a właściwie Staś ma, nie zdecydował jeszcze, czy się nią podzieli z Bratem - "swoją" krowę, krowa jest zwierzęciem budzącym bardzo radosne emocje).

wtorek, 7 grudnia 2010

Idą Święta, idą Święta...

O Świętach w śniegu będzie, na przekór deszczom.
I o mikołajkowym prezencie, tym razem staśkowym. Wciąż go fascynuje, że jakaś historia może być i filmem, i książką. A jak jeszcze widać ją w komputerze... ("Mamo, mamo, moja książeczka!!" - i uśmiech niedowierzania, jak widzi na ekranie stronę z pewnym blogiem ;))
Mikołaj więc przyniósł Boże Narodzenie w Bullerbyn, skoro już je obejrzeliśmy na filmie. A ja miałam wielką ochotę na coś z ilustracjami Ilon Wikland.
Książka - na równi z ilustracjami! - opisuje przygotowania do Świąt i same Święta obchodzone w Bullerbyn. A my za kilka dni pójdziemy w ślady Lissy, Lassego i Bossego piekąc pierniczki :D Może odpuścimy zwożenie drewna w tym roku ;) a wycinanie choinki w lesie zmienimy na kupowanie pod supermarketem  (O tempora, o mores...), ale poza tym będzie bardzo podobnie. Czy wiecie, że w Szwecji, a przynajmniej w Bullerbyn, Wigilia jest Wigilią tak jak u nas? Z kolacją uroczystą, choinką i prezentami? (szkoda mi zawsze anglosaskich dzieci, które muszą czekać na prezenty do rana ;) poza tym wprowadza to pewien zamęt w tłumaczeniu o naszych  Świętach i czego można się spodziewać).
Wigilia to chyba najdłuższy dzień w roku, szczególnie przed południem.
- Te godziny, kiedy się tak chodzi i czeka na prezenty gwiazdkowe, to jest coś, od czego ludzie siwieją - powiedział Lasse.




Astrid Lindgren
Boże Narodzenie w Bullerbyn
ilustrowała Ilon Wikland
wyd. Zakamarki, Poznań 2010.
oprawa twarda
obrazki = tekst

piątek, 19 listopada 2010

Goniąc supermarkety ;) Idą Święta

Dziś - 18 listopada - pierwszy raz rozmawialiśmy o Mikołaju (tak na poważnie ;)), usłyszałam piosenkę na jego cześć przygotowywaną w przedszkolu, a na dobranoc czytaliśmy o Bożym Narodzeniu i rozmawialiśmy o liście do Świętego. W sumie Stasiek i tak jest spóźniony w stosunku do supermarketów o jakieś prawie 3 tygodnie, a na list najwyższa pora się robi chyba. Postanowiłam więc napisać o naszych świątecznych książkach - wszak nie ma co z tym czekać do Wigilii, skoro mogą się przydać zawczasu.