Z jakiegoś względu tę książkę najpierw przyniosłam do pracy. Gdy przeglądałam podekscytowana, że mam wreszcie! własną i rzeczywiście, jaka ładna, warto było, jak dobrze itd... koleżanki zaglądały mi przez ramię. I zdziwienie. Co? O rolnictwie? No, wiadomo, dużo czasu spędzacie na wsi, ale żeby aż tak... Uśmiechy. Potem książka zaczęła wędrować z rąk do rąk.
A children's story that can only be enjoyed by children is not a good children's story in the slightest. C.S. Lewis
Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien
J.R.R. Tolkien
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą encyklopedia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą encyklopedia. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 1 lutego 2015
Czy to jajko jest świeże?
Etykiety:
amerykańskie,
dla wszystkich,
encyklopedia,
Entliczek,
ilustracje,
koń,
krowa,
maszyny,
poradnik,
przyroda,
rolnictwo,
świnie,
wieś,
zwierzęta
niedziela, 21 kwietnia 2013
W co się ubrać?
Problem ten miewam w naszym domu chyba tylko ja. Chłopaki nie. Chyba, że bluza z Batmanem/dinozaurem/czaszką/rekinem/Zygzakiem/potworem* jest właśnie w praniu, a oni właśnie potrzebują na gwałt i koniecznie, teraz zaraz właśnie TEJ bluzy z Batmanem/dinozaurem/czaszką/rekinem/Zygzakiem/potworem.* W takich sytuacjach zupełnie nie będzie pomocna ta książka (ani żadna inna zapewne), ale jak rozczarowanie już minie można sobie ją pooglądać.
Albo, żeby wymyślić za co by tu się przebrać.
Albo, żeby sprawdzić, jak wyglądał Hoplita, a jak Legionista. Albo czy tylko Szkoci chodzą w spódniczkach. Albo jak wyglądał cesarz Hirohito, a jak cesarzowa Irena. Albo jakie mogą być buty. A jakie kapelusze.
Do tego wszystkiego może się przydać księga kostiumów (ubiorów ewentualnie). Duża. Bardzo duża. Ogromna wręcz. The Colossal Book of Costumes. Po raz kolejny Joëlle Jolivet.
*Niepotrzebne skreślić.
*Niepotrzebne skreślić.
Etykiety:
(niby)dorosłości,
3-latki,
encyklopedia,
grafika,
ilustracje,
Jolivet,
po angielsku
sobota, 2 lutego 2013
Prawie wszystko
Czy chcieliście kiedyś dostać WSZYSTKO? Albo prawie wszystko? Raz a dobrze. No niby fajnie, ale jednak nie do końca, bo co potem? Potem już NIC, bo przecież mielibyśmy już WSZYSTKO. No i gdzie to trzymać...
O tyle fajnie jest z książkami, że w nich już jest WSZYSTKO, im więcej książek, tym więcej wszystkiego oczywiście. No, też nie ma ich gdzie trzymać w końcu... Ale w książkach można mieć na prawdę wszystko-wszystko, od remizy strażackiej i wieloryba aż do Nowego Yorku.
No a jakby wszystko, albo prawie wszystko, miało być w jednej tylko książce?
Jest taka książka - Almost Everything Joëlle Jolivet.
O tyle fajnie jest z książkami, że w nich już jest WSZYSTKO, im więcej książek, tym więcej wszystkiego oczywiście. No, też nie ma ich gdzie trzymać w końcu... Ale w książkach można mieć na prawdę wszystko-wszystko, od remizy strażackiej i wieloryba aż do Nowego Yorku.
No a jakby wszystko, albo prawie wszystko, miało być w jednej tylko książce?
Jest taka książka - Almost Everything Joëlle Jolivet.
wtorek, 22 stycznia 2013
Kto jest kim
Nie ma się co oszukiwać, że 5-latek uczęszczający do przedszkola będzie bawił się w całkiem wyimaginowanego, anonimowego pirata, rycerza czy poszukiwacza przygód. Tzn. - nie tylko. Bo taki przykładowy 5-latek potrzebuje silnej identyfikacji, wzorca i megafajnego wyposażenia (nawet, jeśliby miało być zrobione z kija od miotły i tutki od papieru toaletowego). Bohatera potrzebuje.
Etykiety:
4-latki,
5-latki,
encyklopedia,
Larousse,
popularnonaukowa
wtorek, 4 października 2011
O dinozaurach
Czy to ja pisałam, że nie lubię dinozaurów i nie będę krzewić, karmić i hodować ich w domu moim?...
Och, ludzie piszą, co im ślina na klawiaturę przyniesie, a internet wszystko przyjmuje...
Co więcej, niedługo będę już swobodnie żonglować tymi bajeranckimi nazwami. Kupuję z lubością figurki. Ba, mam nawet swojego ulubieńca. To stegozaur. Chociaż ankylozaury też lubię. To te, które maja buławę na ogonie. Np. saichania, taka z kolcami. Stasiek najbardziej lubi tyranozaury i allozaury, bo zwykle maja otwarte paszcze z zębami...
Subskrybuj:
Posty (Atom)