Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brzechwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brzechwa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 lutego 2015

Męska szkoła z internatem

Audiobooki królują. Już nie tylko w samochodzie w czasie podróży, ale w domu także. Nie ukrywam, że są jednym ze sposobów pacyfikacji chłopaków, bo skutecznie usadzają ich w miejscach, a przynajmniej przywiązują do jednego pokoju. Jednocześnie umożliwiając dodatkowe aktywności. Można słuchać i układać lego, rysować, lepić z plasteliny, budować nawet statek piracki na łóżku, ale nie można w tym czasie: gadać, krzyczeć, latać po całym mieszkaniu, kopać piłki, tłuc się z bratem, grać na komputerze/tablecie, niepotrzebne skreślić... W czasie zimowego ograniczenia ruchu na świeżym powietrzu - bezcenne. I myli się ten, kto myśli, że po 5h zajęć sportowych w jednym dniu (piątek w dodatku), 7-latek będzie wypompowany i z chęcią poświęci czas na spokojne zabawy w ciszy... Nie poświęca...
Tak więc wszyscy w naszym domu lubią audiobooki i słuchowiska (choć być może z różnych powodów). Na szczęście audio-tyrania Mikołajka wreszcie się skończyła i potrzebne były nowe historie.

Klucz do poszukiwań był właściwie jeden, najzupełniej mój subiektywny: jak najwięcej audiobooków czytanych przez Piotra Fronczewskiego. Udało się.

czwartek, 11 października 2012

Znów się pali!

Pali się! Brzechwy poznaliśmy już rok temu. W międzyczasie dorósł kolejny miłośnik strażaków i pożarnictwa, a książki jak nie mieliśmy tak nie mieliśmy.

piątek, 13 stycznia 2012

Dzięki, dzięki Panie Grochu

Dawno, dawno kupiłam Staśkowi takie Na straganie. Bo to mój najbardziej ulubiony wiersz z dzieciństwa. I kupiłam Staśkowi taką, ze sztywnymi kartkami, niebrzydkimi warzywami i prawie kwadratową. Wszystko na obraz i podobieństwo książki (he, he), która miałam w dzieciństwie, która zaginęła w pomroce dziejów, i o której pamiętałam tyle właśnie - że sztywne kartki, że prawie kwadratowa, że Na straganie.
Jakim cudem zapomniałam, że autorem ilustracji był Bohdan Butenko? No zupełnie nie wiem. Pamięć wróciła przy pewnym spotkaniu, kiedy koleżanka pokazywała mi swoje przywiezione z domu starocie "...bo Ty lubisz Butenkę". No jasne! To ta książka. Mąż zeznał, że miał taka samą.
W dodatku kilka dni później dostałam wiadomość, że książka ta widziana była na znanym portalu aukcyjnym. Ku mojemu zdziwieniu, nikt się o nią nie bił!!

Tadaaam! Panie i Panowie. Oto Na straganie. Jedyne prawdziwe (dla mnie).


Kasiu, jeszcze raz dziękuję najbardziej!

Jan Brzechwa
Na straganie 
opracowanie graficzne Bohdan  Butenko
wyd. Nasza Księgarnia 1988
książka kartonowa
obrazki > tekst

niedziela, 16 października 2011

Pali Się!

To będzie dziwny wpis, bo to książka bez książki. Czy raczej wiersz bez książki. To znaczy my jej nie mamy, fizycznie, tej książki z tym wierszem. Mamy tekst wydrukowany smętnie na kartce, mamy też wersję komputerową, pracujemy nad wersją własną ;) I mimo tych przeciwności jest to ostatnio hit, o który Stasiek często prosi, siedzi i słucha jak zaczarowany, czekając na swój ulubiony fragment (odczytywany z reguły trzy razy :D):
Tak pracowali dzielni strażacy,
Że ich zalewał pot podczas pracy;
Jeden z drabiny przy tym się zwalił,
Drugi czuprynę sobie osmalił,

Trzeci na dachu tkwiąc niewygodnie,
Zawisł na gwoździu i rozdarł spodnie,

A ci przy pompie w żałosnym stanie
Wzdychali: "Pomóż, święty Florianie!" 
Chodzi oczywiście o Pali się! Jana Brzechwy.
Zupełnie nie wiem, jakim cudem nie pamiętam tego wiersza z dzieciństwa. Przypomniała nam go Ciocia Ania, a wujek Googiel odnalazł ;) Stasiek zakochał się od pierwszego czytania (z tej - wyświechtanej już - kartki).
Wiem, że było wydanie z ilustracjami Butenki (marzenie!), wiem, że było z ilustracjami Jerzego Flisaka (też jednego z moich ulubionych, pamiętanych z dzieciństwa ilustratorów). To ostatnie sobie oglądamy czasem, bo szczęśliwie można je znaleźć. Oczywiście głównym zmartwieniem Staśka było, czy zilustrowano odpowiedni fragment...

ilustracja ze strony dziecionline.pl




Jak widać, ilustrator umiał wyłuskać z tekstu to, co najważniejsze ;)

Byłam bardzo zawiedziona, że moich starych Stu Bajkach nie ma tego wiersza. A rzeczywiście jest to perełka! Dobrze, że dotarliśmy do niej chociaż w takiej skromnej formie. I żywimy wielką nadzieję, że na fali wznowień jakieś wydawnictwo (ukłony w stronę!) skusi się na taki - zapewne - bestseller.




Jan Brzechwa
Pali się!

poniedziałek, 27 września 2010

Początki 3 czyli wiersze obowiązkowe

Ostatnio znów rozmawiałam o tych pierwszych książeczkach dla maluchów.
I tak sobie myślę, że - chyba szczęśliwie dość - tym najmłodszym podajemy literaturę wysoką jednak. Bo czym jest poezja? Tuwim czy Brzechwa? Jasne, że często też po prostu naszą tradycją, jasne, że na dzieciaki silnie działa rym i rytm, ale... no jakby była słaba, to nikt z nas nie pamiętałby Lokomotywy mimo starań naszych rodziców. A moimi kochanymi z dzieciństwa pozostała rzeczona Lokomotywa i Na straganie (do dziś na różne życzenia odpowiadam mojej mamie "Dzięki, dzięki Panie Grochu" ;) ).

środa, 22 września 2010

Androny

No Androny koniecznie! Butenkowe oczywiście.
Jedna z moich ulubionych książek z dzieciństwa. Niestety oryginał przepadł w pomroce dziejów. Szczęśliwie Prószyński wydał na nowo.
Stasiek polubił, bo kto by nie polubił:

Na ulicy Trybunalskiej
Mieszka sobie Staś Pytalski,
Co gdy tylko się obudzi, 
Pytaniami dręczy ludzi: [...]
Matka wpadła w stan nerwowy
I musiała zażyć bromu,
Ojciec poszedł po rozum do głowy
I kiedy powróci - nie wiadomo.

Samo życie...


Jan Brzechwa
Androny
il. Bohdan Butenko
wyd. Prószyński i ska, Warszawa 2009
oprawa twarda
obrazki = tekst