Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lutego 2015

Czy to jajko jest świeże?

Z jakiegoś względu tę książkę najpierw przyniosłam do pracy. Gdy przeglądałam podekscytowana, że mam wreszcie! własną i rzeczywiście, jaka ładna, warto było, jak dobrze itd... koleżanki zaglądały mi przez ramię. I zdziwienie. Co? O rolnictwie? No, wiadomo, dużo czasu spędzacie na wsi, ale żeby aż tak... Uśmiechy. Potem książka zaczęła wędrować z rąk do rąk.

czwartek, 25 kwietnia 2013

Dlaczego?

Pytanie zawarte w tytule pada w naszym domu jakieś tysiąc razy dziennie. Na zmianę z pytaniem " a po co?". Jakkolwiek rozumiem, bo sama często pytam, nie zawsze starcza sił na odpowiedzi. Albo raczej - przyznajmy bez wstydu - wiedzy. Bo wiem na prawdę dużo - nawet okazuje się, że więcej, niż bym się spodziewała jeszcze z 5 lat temu - no, ale jednak nie wszystko. I nawet jak zsumujemy z mężem zasoby naszej wiedzy (nie pokrywające się nadmiernie, więc i tak jesteśmy do przodu), to czasem nie starcza. On sięga po internet, ja (alibi! alibi!) po książki.


piątek, 2 grudnia 2011

Jabłonka

Niby to książka dla młodszych. Właściwie pewnie nawet chyba 2+. Kupiłam ją kiedyś-kiedyś z ociąganiem, jak już teoretycznie Stasiek był za duży, ulegając magii Niesamowitej Okazji oraz urokowi wyklejki i ilustracji. Jabłonkę Eli, Catariny Kruusval. "Małej serii" o Eli nigdy nie mieliśmy, jakoś nie odczuwając potrzeby. Nawet się wtedy zdziwiłam, że Ela może być "taka duża". No i kupiłam myśląc nawet, że pooglądam i pewnie wydam dalej znajomym dziewczynom. A tu nie. Jabłonka została z nami. Nie jest jakąś najbardziej ukochaną książką Staśka, ale jednak wciąż i wciąż się pojawia (tzw. lektura śniadaniowa... wiem, wiem, nie czyta się przy jedzeniu, nie powinno się tego uczyć dzieci... cóż, nie bądźmy hipokrytami, już dawno uznałam, że są większe grzechy...). Ostatnio chyba wczoraj. 
Więc coś w tej historii jest. Na pewno COŚ jest w ilustracjach autorki.

Opowieść jest o Eli i Olku i o tym, że lubią się bawić w ogrodzie Eli, zwłaszcza na wielkiej jabłoni rosnącej po środku. Ilustracje i tekst świetnie pokazują zmiany, jakie drzewo (świat) przechodzi przez wszystkie pory roku. Ale pewnej zimy wiatr łamie jabłonkę i powstaje pustka... Dzieci tęsknią za swoim drzewem, mama Eli nawet wiesza jej zdjęcie w przedpokoju (to mój ulubiony fragment - kwintesencja potrzeby robienia zdjęć!). W końcu postanawiają kupić wiosną nowe drzewko. Tak naprawdę w niczym nie przypomina starego drzewa, ale jednak jego sadzenie i obserwacja daje dzieciom radość, a jesienią pojawia się nawet pierwsze jabłko... Czyli bardzo prosto o przemijaniu, o cyklu życia i pór roku.
No, niby nic, a jednak COŚ, że Czterolatek rozmiłowany w McQueenach wciąż do niej wraca.






Jabłonka Eli
tekst i ilustracje Catarina Kruusval
wyd. Zakamarki  2009
twarda oprawa
obrazki = tekst

piątek, 2 września 2011

Niezwykły ogród

To jedna z tych (wielu...) książek, które kupuję sobie pod pretekstem "dla dzieci", czas napisać to głośno ;) Wcześniejsza, od opisywanej już, książka Petera Browna The Curious Graden. Spodobały mi się ilustracje, spodobał pomysł na fabułę. W szarym ponurym mieście, na nieużywanym torowisku linii kolejowej, chłopiec znajduje mizerne roślinki, które sobie tam - ledwo, ledwo - rosną. Postanawia się nimi zaopiekować, podlewa je, przycina, nawet im śpiewa. Po jakimś czasie roślinki zaczynają się czuć jak prawdziwy ogród, a w końcu także zaczynają się rozrastać, badając najbliższą i stopniowo coraz dalszą okolicę. Ogród zaczyna eksplorować :D