Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hokus-Pokus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hokus-Pokus. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 października 2014

Szybko: raz, dwa, trzy!

Skrótowce ostatnio i rzadko, ale dopadła mnie jesienna klęska urodzaju: spadających liści, jabłek, pracy, gości, pracy, książek nawet trochę też. I pracy. Więc skrótowo i szybko tak raz, dwa, trzy...
...psy
... w lewo, w prawo, na głowie, koń w rowie...
... w kapeluszu, w masce, strojąc miny, kot Haliny...
... zmęczony, chory, zdrowy, pies brązowy...

środa, 6 lutego 2013

Dziwna Pippi

Zaczęło się od niedzielnego teatrzyku o Pippi. Fajnie było, chociaż o bohaterce wiedzieliśmy niewiele - ja, a Stasiek pewnie jeszcze mniej.

czwartek, 27 września 2012

Brud

Stasiek odmówił zjedzenia ciastka, które upadło na podłogę. Nie, żebym mu kazała zjadać takowe, ale do niedawna ciastko musiałoby być przejechane ciężarówką w kałuży, żeby przestało być zjadliwe.
Stasiek kaszle w zgięty łokieć. I poucza tatę, że tak właśnie trzeba.
Stasiek instruuje Brata, że ręce trzeba myć, bo jest na nich mnóstwo zarazków. 
Nie dłub w nosie!
W nosie niektórych ludzi mieszka gronkowiec złocisty (Staphylococcus aureus). To bardzo niebezpieczna bakteria, która może wywołać sepsę, czyli zakażenie całego organizmu. Można od tego umrzeć, bo gronkowiec jest często odporny na niemal wszystkie znane antybiotyki.

piątek, 24 sierpnia 2012

Minu

Zdobyłam białego kruka. Tak sobie przynajmniej myślę. Na stronie wydawnictwa "nakład wyczerpany", w mojej ulubionej księgarni była ostatnio w 2010 r. 9 czerwca o 11:02. Tu i ówdzie też nie ma. Że w ogóle taka książka jest (była) dowiedziałam się kiedyś przypadkiem, śledząc twórczość autorki naszego ulubionego Pluka. Zobaczyłam - nie ma - więc zapomniałam. Aż tu w pewien miły letni dzień spacer po toruńskiej starówce zaowocował takim znaleziskiem. Normalnie na półce w księgarni sobie stała. Choć nie takiej całkiem zwykłej księgarni, bo cudnie przeładowanej, pożerającej cenny czas spacerów księgarni toruńskiego CSW (a może nie powinnam pisać, bo pójdziecie i wykupicie wszystkie białe kruki, jakie tam pochowane jeszcze na półkach, a ja tam rzadko bywam?). W każdym razie wzięłam i mam, i ciesze się bardzo, zwłaszcza po przeczytaniu.
Minu Annie M.G. Schmidt. To podobno najbardziej znana książka tej autorki na świecie. Dla Staszaków (wydawnictwo pisze, że od 10 lat), no, ale jak biały kruk, to trzeba brać już teraz. Zresztą, mamy starszą kuzynkę, której podłożymy po wakacjach, to się nie będzie marnowała.

piątek, 9 grudnia 2011

Chłopiec z czerwonym dźwigiem

Skończyliśmy wczoraj Pluka z wieżyczki.
To chyba pierwsza taka długa książka, z fabułą ciągnącą się przez kilka rozdziałów ("Julki" sumarycznie pewnie grubsze, ale ich forma przecież zupełnie inna). Tydzień trwała przygoda z Plukiem i ratowała nas trochę w trakcie przymusowego siedzenia w domu. I pierwszy raz usłyszałam "Mamooo, jeszcze jeden, proooszę. Ja nie wytrzymam do jutra, żeby się dowiedzieć, co było dalej!"

środa, 9 listopada 2011

Mój paw

Teraz moja książka, która była wysoko na liście MUST'ów i szczęśliwie została zakupiona na Targach. 
Rzecz o tym, jak paw wpadł w staw. Moja, bo Stasiek obejrzał, posłuchał i powiedział, że nudna, mąż obejrzał, przeczytał i powiedział, że on nie lubi TAKICH ilustracji. Brat jeszcze nie dorósł, więc jedynie w nim nadzieja.
Ale nie narzekam i tak bym ją kupiła. I teraz mam, i SOBIE oglądam i zupełnie nie czuję żalu. Bo mistrza Wilkonia bardzo lubię, zwłaszcza tego niegdysiejszego, a te ilustracje mają już jakieś ... 50 lat? W dużym formacie wyglądają naprawdę cudnie.
Zupełnie na nowo napisany wiersz o pawiu Agnieszki Wolny-Hamkało też bardzo mi się podoba. Zgrabny, dowcipny i przede wszystkim nie namolnie rymowany - naprawdę przyjemy.

To teraz zapraszam na chwilę zachwytów nad pawiem (wszak tego oczekuje).


czwartek, 27 października 2011

O krecie (niby...)

Burza na temat TEGO RODZAJU książek dla dzieci, ich sensu, zasadności, poprawności, tego czy mają drugie dno i czego, jeśli w ogóle, uczą dzieci (i po co) przetoczyła się już dawno. I chyba już nikogo nie dziwią TAKIE książki dla dzieci. Że są i że dzieci je lubią. Albo nie, zresztą, znam i takie przypadki (i to - naprawdę - dzieci nie lubią, a nie rodzice).
W każdym razie my tą lubimy. Nie powiem, że pasjami, ale jednak. I ładna jest.
I świetny filmik. I jakoś zupełnie nam nie przeszkadza, że po niemiecku jest. Powiem, że wręcz dodaje mu to uroku...





O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę
W. Holzwarth
ilustrował Wolf Erlbruch
wyd. Hokus Pokus 2008
oprawa twarda
obrazki > tekst

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Julki

Nic oryginalnego nie napiszę. Powtórzę wszystkie obiegowe opinie i recenzje - seria o Julku i Julce jest świetna dla dzieci 3+, pewnie dla niektórych młodszych też już będzie fajna. A i przedszkolakom, które jeszcze nie znają też powinna się spodobać. Kupiony testowo tom pierwszy łyknęliśmy dość szybko i z zainteresowaniem, teraz kończymy piąty, wszystkie pomiędzy zamierzamy tak czy inaczej zdobyć :D No właśnie, bo nie trzeba czytać ich po kolei ani w obrębie tomu, ani serii. To wiele krótkich opowiadanek o przygodach dwójki dzieci. Przygody żadne tam specjalnie wydumane, ot zwykłe domowo-podwórkowe, bardzo trafiające w zainteresowania przedszkolaków. I chociaż pisane blisko 60 lat temu prawie wcale nie są przeterminowane.  Krótkie, proste, zwykłe. Takie jak ilustracje Fiep Westendorp przywodzące na myśl konturowe wycinanki. Stasiek równie chętnie je ogląda, jak słucha opowiadań. Tak więc wreszcie poznaliśmy tę sympatyczna parę dzieciaków i szczerze polecamy. Lekka plecakowa forma w sam raz na wakacje.





Annie M.G. Schimdt
Julek i Julka
ilustrowała Fiep Westendorp
wyd. Hokus-Pokus, Warszawa 2010
oprawa miękka
tekst > obrazki

piątek, 27 maja 2011

Ropucha 1/5

No to z okazji Dnia Matki, skoro już mam czas, to przedstawię moją ulubioną ostatnio Ropuchę.
Płeć Ropuchy nie jest do końca znana... Ropucha mieszka pod mostem z widokiem na Księżyc. Jest trochę hipochondryczna, melancholijna, o niskim poczuciu własnej wartości. Ma czworo dość strasznych przyjaciół. I umie smażyć naleśniki.
Ja zupełnie nie rozumiem jego (jej?) rozterek, co do wyglądu. Ropucha wygląda pięknie w swoim japońskim kimonie, skarpetkach tabi i klapkach geta (najprawdopodobniej). I z wachlarzem.
Proszę:

Książka o tym, że każdy ma jakiś talent. O przyjaźni. O tym, że zamiast narzekać, można coś fajnego wspólnie zrobić. Dla trochę starszych przedszkolaków. I dla rodziców, nie tylko lubiących kimona ;-)
Cudnie wyrysowana przez Wolfa Erlbrucha, obsypanego wszelkimi możliwymi nagrodami (i słusznie).




Wolf  Erlbruch
Straszna piątka
wyd. Hokus-Pokus, Warszawa 2007
oprawa twarda
obrazki = tekst

piątek, 14 stycznia 2011

Dwa koty

O kotach dziś napiszę (choć powinnam się zająć tymi pod szafą...).
Mamy dwie książki o kotach.