Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tolkien. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tolkien. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 listopada 2013

Hobbit

Nie od dziś wiadomo, że dzieci są chyba najlepszym weryfikatorem wszelkich planów. No więc ja miałam PLAN. Plan czytelniczy. Miałam się go trzymać. Miałam...
Zaczęło się od tego, że Królewna i goblin jakoś Staśkowi nie podeszło, niestety. Czytaliśmy, czytaliśmy i w końcu zostało gdzieś porzucone w trakcie. Trudno uhaha, może kiedyś jeszcze wrócimy. 
Potem w trybie pilnym zaczęliśmy czytać Narnię ku mojemu nieukrywanemu zadowoleniu. No, ale po dwóch rozdziałach Księcia Kaspiana (czyli dla nas trzeciego tomu), Stasiek wypatrzył gdzieś na półce stojącego Hobbita. I wszystko niby dobrze i wg planu, ale, ale. Hobbit wyparzony nie jest starym dobrym Hobbitem z ilustracjami (czterema) Macieja Buszewicza, którego posiadam od zawsze, a którego wyrwałam niegdyś z półki mojej Chrzestnej Matki (ale ciii...). Hobbit wypatrzony jest komiksem.

niedziela, 18 listopada 2012

Inklingowie

Po przeczytaniu Królewny i goblina (i słuchaniu w samochodzie przez 400 km pierwszej części Władcy Pierścieni też) przypomniała mi się książka, którą czytałam już dość dawno, ale wciąż pamiętam wrażenie, jakie na mnie wywarła. Teraz znów do niej sięgnęłam i przeglądam. Nie przepadam za biografiami, więc przeczytanie 3 w 1 było kuszące, zwłaszcza, że miało dotyczyć dwóch elektryzujących nazwisk C.S.Lewisa i J.R.R.Tolkiena.
Inklingowie Humphreya Carpentera mają podtytuł C.S.Lewis, J.R.R.Tolkien, Charles Williams i ich przyjaciele.