Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neil Gaiman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neil Gaiman. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 maja 2017

Mitologia nordycka

Lubię mity, mitologie. Staram się chłopakom podkładać tu i ówdzie, bo wszak na mitach stoi cała kultura. Jednak nie każde mity, czy mitologie daje się czytać czy słuchać. Zwłaszcza, jeśli zarys historii znamy, a kolejna odsłona nie potrafi porwać nas na nowo. Warto więc szukać mitologii dobrze napisanych.

Przypadkiem trafiłam na Mitologię nordycką napisaną (na nowo? po raz kolejny?) przez Neila Gaimana i nie wahałam się długo. Zwłaszcza, że biegłości w posługiwaniu się północnymi opowieściami dowiódł już w historii o Oddzie i lodowych Olbrzymach, którą bardzo polubiliśmy. Postanowiłam nadrobić zaległości, bo o ile w ogólnych zarysach niby wiem i pamiętam, to w szczegóły tak na prawdę chyba nigdy się nie zagłębiałam. I tak wyciągnięta na majowej trawie i słonku, w rzeczywistości zupełnie innej niż dalekie mroźne krainy północy czytałam sobie.
Po jakimś czasie okazało się, że czytam również chłopakom, w zwłaszcza Bratu, który jak się dowiedział, co czytam, strasznie się zaciekawił. Przeczytaliśmy więc skąd Thor ma swój słynny młot i jak Odyn stracił oko. I jeszcze kilka historii. Nie przeszkadza mi, że zainteresowanie bierze się nie skądinąd, tylko z przygód Avengersów, których, jeśli sam jeszcze nie widział, to na pewno rozmawiał o nich w szkole i orientuje się lepiej ode mnie (która wszystkie części oglądałam, a jakże, a Loki na zawsze chyba będzie miał dla mnie twarz Toma Hiddlestona). Ważne, że pyta, że chce słuchać. Nie tylko o Thorze. Co było pierwsze, mity czy Avengersi, ogarnie z czasem.

Okazało się, że mitologia nordycka napisana przez Gaimana i przetłumaczona przez Paulinę Braiter jest książką, którą dobrze się czyta. Język jest współczesny i żywy, wygodny do czytania. A jednocześnie przenosi nas w tamten świat, ma swój nastrój i klimat. Tu pewnie zasłużone ukłony należą się także tłumaczce. Opowieści nie epatują ani okrucieństwem (choć nordyccy bogowie do grzecznych misiów nie należeli), ani innymi mitologicznymi uciechami nieodpowiednimi dla młodocianych. Właściwie nie trzeba jej cenzurować. 
I tak z książki dla mnie zrobiła się książka dla nas. Takie lubię najbardziej.




Neil Gaiman
Mitologia nordycka 
tłumaczyła Paulina Braiter
wyd. MAG 2017
oprawa twarda
tekst

piątek, 26 września 2014

Dziwny - Odd

Lubię Wikingów. Jakoś tak. Dobrze opisanych, dobrze pokazanych. Nie obsesyjnie, ale czasem lubię odwiedzić tamten świat. Tak było z Morzem trolli, tak było kiedyś dość nieoczekiwanie z panią Cherezińską (to dla dorosłych). Tak jest z filmem Jak wytresować smoka, który jest jednym z ulubionych filmów chłopaków i jako taki jest dość często oglądany, a ja... cóż, czasem przechodząc mimo przysiądę na chwilkę i już tak zostaję...
A że lubię też ładnie wydane książki, złapałam za przypadkowo spotkaną książkę Neila Gaimana (też go czasem lubię) i już nie puściłam. I bardzo dobrze.

Krótkie opowiadanie Odd i Lodowi Olbrzymi jest bardzo miłym spacerem do Asgardu i z powrotem. I ładną książka przy okazji. Ku mojemu zaskoczeniu - z ilustracjami. Oszczędnymi, stonowanymi, ale bardzo fajnymi i klimatycznymi ilustracjami Irka Koniora. Wydawnictwo Mag czyli niekoniecznie znane z książek dla dzieci, tym bardziej niekoniecznie z obrazkami (a może coś mi umknęło?).


Opowieść o chłopcu z irytującym uśmiechem na twarzy i okaleczoną nogą, który spotyka na swojej drodze bogów zaklętych w zwierzęta i pomaga im powrócić do Asgardu. Dla mnie jest też opowieścią o potędze rozmowy. Bo Odd nie pokonuje Lodowego Olbrzyma siłą (bo jak!), ani nawet tak powszechnym w legendach i wszelkich mitach sprytem i podstępem. On po prostu z nim rozmawia. Rozmawiają tak długo, aż dochodzą do satysfakcjonującej obie strony konkluzji i efektu. Tak po prostu.
Ja przeczytałam jednym tchem i jednym wieczorem, przy jednej herbacie.

Staśkowi czytałam przez 3 herbaty, więc też ekspres (cóż, nie jest to cegła). Słuchał chętnie, niechętnie przerywał, był ciekaw dalszego ciągu. Czytając drugi raz, na głos, dochodziłam do wniosku, że może za wcześnie, że nie wszystko załapie, że jednak są tam odwołania - i tylko odwołania - do mitologii skandynawskiej, które zakładają, że co nieco się już o niej wie. Ale z drugiej strony... Historia sama w sobie ciekawa, przygoda przygodowa, a to, że bohaterowie nazywają się tak a nie inaczej - na tym najprostszym poziomie, poziomie słuchania po prostu fajnej historii - nie ma większego znaczenia. A może kiedyś, później, gdy będzie czytał coś innego zapika mu w głowie, że gdzieś już o tym słyszał. Może kiedyś wróci do tego samego opowiadania za czas jakiś i odkryje nowe poziomy, nowe światy. W końcu słuchanie niebywale skomplikowanych mitów japońskich, bez jakiejkolwiek podstawy, znajomości tamtej skomplikowanej kultury sprawia mu dużą frajdę.



Neil Gaiman
Odd i Lodowi Olbrzymi
ilustracje Irek Konior
wyd. Mag 2010
oprawa twarda
tekst > ilustracje