Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien

niedziela, 2 listopada 2014

Patriotycznie 1

Okazja się zbliża, a za mną chodzi pisanie o tych książkach już od dawna.

Na początek moja ulubiona książka z półki, którą można nazwać "patriotyczne".


niedziela, 26 października 2014

Pan od trzech zbójców

Mamo, mamo, to pan od trzech zbójców!
Trzej zbójcy, to jedna z ulubionych książek Brata, choć pamiętam, jak pisałam, że Staśka nie ujęła zbyt. Brata dużo bardziej, na pewno za sprawą filmu, o którym też pisałam, a który, choć się zagubił, to jednak na szczęście można odnaleźć. Na bardzo szczęście, bo jest na prawdę świetny. Więc oglądajcie, dopóki znów nie zniknie.
Tak więc Trzech zbójców Brat lubi bardzo, zapewne dla tych wszystkich przerażających atrybutów, garłacza i topora oraz tego, że wszystkich przerażali, kobiety mdlały ze strachu, dzielni mężczyźni uciekali, psy też. No, taki on już jest, ten Brat.

piątek, 24 października 2014

Książkę na miejscu poproszę

Pierwszy raz zdarzyło się. Kiedyś musiało. Więc dziś.
Byliśmy w księgarni odebrać książki. Po powrocie każdy usiadł i oglądał swoje zdobycze. A Stasiek usiadł i z miejsca przeczytał całą nową książkę, którą dostał. I już. Po wszystkim.
Dobra nie był to Ulisses, tylko Czytam sobie poziom 2gi, ale o zjawisko mi chodzi, nie szczegóły. Bardzo fajne zjawisko.

środa, 22 października 2014

Jan Heweliusz jako alibi

Moja pomysłowość w poszukiwaniu alibi dla posiadania książek dla dzieci dla własnej przyjemności czasem nawet mnie samą zaskakuje. Ostatnio takie alibi znalazłam w pracy. A jaka byłam szczęśliwa! 
Alibi wygląda tak:

niedziela, 19 października 2014

Ucieczka na uroczysko

Nie pomyliłam się. I nie chodziło mi o rozlewisko...
W nawale pracy kradnę małe krótkie chwilki i staram się uciec. Uciekam do lasu, na Uroczysko. Książki dla dzieci i młodzieży świetnie sprawdzają się do uciekania. W nie. Mimo mało dziecięco-młodzieżowego wieku, który potwierdził ostatnio znów kalendarz. A może właśnie dlatego? Tym razem naprawdę niezły kawałek literatury ddim ( 4,5 cm grubości).

Nie sądź książki po okładce... Niby tak. Przeczytałam sporo bardzo fajnych książek w beznadziejnych okładkach. Zapewne bywają tez gnioty w okładkach przepięknych. Ale co z tego, kiedy to właśnie okładki wołają do mnie w księgarni, bibliotece, na straganie, w dzień targowy (ten już za tydzień! czuwajcie!). Czasem tak bardzo, że dalej idziemy już razem. Tak było z Uroczyskiem. Niebywale - nomen omen - uroczą książką.


środa, 15 października 2014

Szybko: raz, dwa, trzy!

Skrótowce ostatnio i rzadko, ale dopadła mnie jesienna klęska urodzaju: spadających liści, jabłek, pracy, gości, pracy, książek nawet trochę też. I pracy. Więc skrótowo i szybko tak raz, dwa, trzy...
...psy
... w lewo, w prawo, na głowie, koń w rowie...
... w kapeluszu, w masce, strojąc miny, kot Haliny...
... zmęczony, chory, zdrowy, pies brązowy...

czwartek, 2 października 2014

Nie piszę...

... bo stoję w korku....

25 kart, ponad 5mb długości, jedno rondo, jedna krowa. Nieco psychodeliczne rysunki Jana Bajtlika. Kolorowe. Na odwrocie każdej karty sy-la-by. Jakby jednak ktoś próbował to czytać.
Mocno zaskakująca forma* (ale może wystarczy ze zrozumieniem czytać opisy w internecie i napisy na pudełku...). 
Dla miłośników motoryzacji pod każdą postacią i układania ciągów, niekoniecznie przyczynowo-skutkowych (ale też). 
ZA-BA-WA


*Forma na tyle mnie zaskoczyła, że po pierwszym oglądzie wyjętych z pudełka kart odkrywczo wykrzyknęłam: Chłopaki, z tego można ułożyć korek! ... A potem spojrzałam na tytuł znów... Cóż, może to tylko jesienny spadek czujności...










Korek
ilustracje: Jan Bajtlik

wyd. Dwie Siostry 2014
zestaw kart






Za Korek dziękujemy Wydawnictwu

piątek, 26 września 2014

Dziwny - Odd

Lubię Wikingów. Jakoś tak. Dobrze opisanych, dobrze pokazanych. Nie obsesyjnie, ale czasem lubię odwiedzić tamten świat. Tak było z Morzem trolli, tak było kiedyś dość nieoczekiwanie z panią Cherezińską (to dla dorosłych). Tak jest z filmem Jak wytresować smoka, który jest jednym z ulubionych filmów chłopaków i jako taki jest dość często oglądany, a ja... cóż, czasem przechodząc mimo przysiądę na chwilkę i już tak zostaję...
A że lubię też ładnie wydane książki, złapałam za przypadkowo spotkaną książkę Neila Gaimana (też go czasem lubię) i już nie puściłam. I bardzo dobrze.

Krótkie opowiadanie Odd i Lodowi Olbrzymi jest bardzo miłym spacerem do Asgardu i z powrotem. I ładną książka przy okazji. Ku mojemu zaskoczeniu - z ilustracjami. Oszczędnymi, stonowanymi, ale bardzo fajnymi i klimatycznymi ilustracjami Irka Koniora. Wydawnictwo Mag czyli niekoniecznie znane z książek dla dzieci, tym bardziej niekoniecznie z obrazkami (a może coś mi umknęło?).


Opowieść o chłopcu z irytującym uśmiechem na twarzy i okaleczoną nogą, który spotyka na swojej drodze bogów zaklętych w zwierzęta i pomaga im powrócić do Asgardu. Dla mnie jest też opowieścią o potędze rozmowy. Bo Odd nie pokonuje Lodowego Olbrzyma siłą (bo jak!), ani nawet tak powszechnym w legendach i wszelkich mitach sprytem i podstępem. On po prostu z nim rozmawia. Rozmawiają tak długo, aż dochodzą do satysfakcjonującej obie strony konkluzji i efektu. Tak po prostu.
Ja przeczytałam jednym tchem i jednym wieczorem, przy jednej herbacie.

Staśkowi czytałam przez 3 herbaty, więc też ekspres (cóż, nie jest to cegła). Słuchał chętnie, niechętnie przerywał, był ciekaw dalszego ciągu. Czytając drugi raz, na głos, dochodziłam do wniosku, że może za wcześnie, że nie wszystko załapie, że jednak są tam odwołania - i tylko odwołania - do mitologii skandynawskiej, które zakładają, że co nieco się już o niej wie. Ale z drugiej strony... Historia sama w sobie ciekawa, przygoda przygodowa, a to, że bohaterowie nazywają się tak a nie inaczej - na tym najprostszym poziomie, poziomie słuchania po prostu fajnej historii - nie ma większego znaczenia. A może kiedyś, później, gdy będzie czytał coś innego zapika mu w głowie, że gdzieś już o tym słyszał. Może kiedyś wróci do tego samego opowiadania za czas jakiś i odkryje nowe poziomy, nowe światy. W końcu słuchanie niebywale skomplikowanych mitów japońskich, bez jakiejkolwiek podstawy, znajomości tamtej skomplikowanej kultury sprawia mu dużą frajdę.



Neil Gaiman
Odd i Lodowi Olbrzymi
ilustracje Irek Konior
wyd. Mag 2010
oprawa twarda
tekst > ilustracje

poniedziałek, 15 września 2014

W Kamienicy same świnie

W poniedziałek się pojawiła. Została dokładnie obejrzana we wtorek, bo ma obrazki. W środę, ponieważ wciąż leżała na wierzchu, a poza tym jest niewielka i poręczna (+- 10 x 15), została zabrana do poczekalni. Tam ją zaczęliśmy czytać. Skończyliśmy w niedzielę, przy kolacji i tylko dlatego, że trzymaliśmy się reżimu 2-3 (no, może 4, prooooszę!) rozdziałów dziennie, a w sobotę nie było nas w domu.

niedziela, 7 września 2014

Prezent - Anuki

Jakże lubimy takie niespodziankowe prezenty!
Jakże lubimy, jak trafiają do nas książki Stamtąd, książki, których nie znamy, o których nie wiemy, których się nie spodziewamy.
Jakże lubimy, jak książki Stamtąd są takie, że nie musimy się martwić w jakim języku się Tam mówi, pisze, czyta.
Jakże lubimy oglądać. Wszyscy.


sobota, 30 sierpnia 2014

Maria czyli Basia

 W Trójce czytana jest powieść Greta Garbo. Moja miłość.
- Dziwna ta Basia - powiedział Brat w skupieniu kontemplując fragment.
- Czyta Maria Seweryn - bez pudła stwierdził Stasiek.
To prawda. Czyta Maria Seweryn. Tak samo, jak Basię, rzeczywiście.

piątek, 29 sierpnia 2014

Przeczytane

28 sierpnia był podobno Światowym Dniem Głośnego Czytania Komiksów*. Nie znoszę na głos czytać komiksów, ale skoro jest taka okazja to z okazji święta mogę się pochwalić. A właściwie pochwalić Staśka. W czasie wakacji przeczytał Gucia i Cezara. Całego mamo, całego.

Podrzucony przeze mnie prawie nienaumyślnie jeszcze przed wakacjami tamże, wielki i ciężki, zupełnie z boku i zupełnie nie wspominany. A jednak jak przyszło co do czego, Stasiek po niego sięgnął. Oczywiście już po tym, jak odreagował codzienny szkolny obowiązek czytania, czyli po minimum trzech tygodniach nie czytania niczego. Ale sam. Z własnej nieprzymuszonej. I czytał go sobie, a czasem podobno też Bratu (mamy więc element głośnego czytania świętowanego wczoraj) Czytał aż skończył. Więc cieszę się. I chwalę.

A teraz czyta znów Hobbita. Tym razem sam...
Pierwszy raz usłyszeliśmy: A mogę poczytać jeszcze w łóżku?

*Errata: Był to jednak Dzień Publicznego Czytania Komiksów, jak słusznie zauważył Pan Maciej...

Gucio i Cezar
Krystyna Boglar
ilustracje Bohdan Butenko
wyd. Dwie Siostry
oprawa twarda
komiks




Wydawnictwu dziękujemy za książkę (co się odwlecze, to nie uciecze).

piątek, 25 lipca 2014

Regulamin na lato. Oczywiście.

Kupiłam, bo lato się zbliżało, a do lata trzeba się przygotować. Do wszystkiego trzeba się przygotować. Najbardziej lubię się przygotowywać przy użyciu książek. Podobno jednak do wszystkiego przygotowują najlepiej instrukcje obsługi i regulaminy. Podobno, ja instrukcje zwykle omijam szerokim łukiem. Regulaminy czytuję czasem. Pierwszy raz regulamin obejrzałam.


środa, 23 lipca 2014

Chmury

Latające żaby, latające kapusty, latające karczochy i ogórki... Zobaczcie sami u Zorro.
Latające chmury w tym towarzystwie wydawałyby się wręcz nudne. Gdyby. Gdyby nie wymalował ich David Wiesner. Specjalista od obiektów latających. Łącznie z niezidentyfikowanymi, o czym było niedawno.
Możemy delektować się czas jakiś Sektorem 7. To chyba mój ulubiony Wiesner. Jakże lubimy takie wakacyjne pożyczki i wymianki...

Nadal w temacie chłodzenia w upalne, zapracowane letnie dni. Zimowa  opowieść z Nowego Jorku. Bez słów.


poniedziałek, 21 lipca 2014

Na upał

Upał. Lato. Wakacje. Upał. Praca. Upał.
W dodatku zupełnie nie wiem, co czytają teraz chłopaki.
Mało ostatnio czasu na słowa, więc chociaż obrazki. Na upał.

Książka o tym, co robią świnie jak jest im za gorąco.
Graficzna - w pełnym tego słowa znaczeniu - książka obrazkowa.