Prawdopodobnie to dla nich nawet lepiej, gdy ich książki nieco je przerastają. Książki dla dzieci powinny zawsze, podobnie zresztą jak i ich ubrania, pozostawiać możliwość dorośnięcia do nich; a książki dodatkowo powinny stanowić bodziec do tego dorastania.
J.R.R. Tolkien

środa, 23 lipca 2014

Chmury

Latające żaby, latające kapusty, latające karczochy i ogórki... Zobaczcie sami u Zorro.
Latające chmury w tym towarzystwie wydawałyby się wręcz nudne. Gdyby. Gdyby nie wymalował ich David Wiesner. Specjalista od obiektów latających. Łącznie z niezidentyfikowanymi, o czym było niedawno.
Możemy delektować się czas jakiś Sektorem 7. To chyba mój ulubiony Wiesner. Jakże lubimy takie wakacyjne pożyczki i wymianki...

Nadal w temacie chłodzenia w upalne, zapracowane letnie dni. Zimowa  opowieść z Nowego Jorku. Bez słów.


poniedziałek, 21 lipca 2014

Na upał

Upał. Lato. Wakacje. Upał. Praca. Upał.
W dodatku zupełnie nie wiem, co czytają teraz chłopaki.
Mało ostatnio czasu na słowa, więc chociaż obrazki. Na upał.

Książka o tym, co robią świnie jak jest im za gorąco.
Graficzna - w pełnym tego słowa znaczeniu - książka obrazkowa.

czwartek, 5 czerwca 2014

Klasyka gatunku szkolnego

Rok szkolny (nasz pierwszy) po mału się kończy, póki więc jeszcze trwa wspomnijmy o klasyce literatury szkolno-chłopięco-awanturniczej jaką są przygody Mikołajka. Pozycja obowiązkowa, jak mniemam, wszystkich szkolniaków, prędzej czy później.

czwartek, 29 maja 2014

Czasoumilacze podróżne

Upał właśnie zelżał. Wtem. Ale jeszcze przed chwilą tu był. A jak jest upał, jak jest słońce i zielono, to myśli jakoś same uciekają w stronę wakacji. A przynajmniej uciekają. Gdzieś, choćby na chwilę. A my za nimi. 

niedziela, 25 maja 2014

Komiks dla dorosłych

To jest post na życzenie mojego męża. Mieliśmy razem napisać list do wydawnictwa, ale tempus fugit, emocje opadają, a z tą formą jakoś zdecydowanie mi bardziej po drodze. Choć może nie do końca związane to będzie z tym, co poleca Stasiek, ale nie bądźmy sztywniakami formy i konwenansów.

Otóż kupiłam komiks. Mężowi memu kupiłam, bo sobie pomyślałam, że historią się interesuje wszak i tematy pokrewne lubi, komiksem nie gardzi, to kupię MU. To przydługie alibi. Bardzo spodobały mi się rysunki.
Najlepsi wrogowie. Historia relacji pomiędzy Stanami Zjednoczonymi  Bliskim Wschodem. Część pierwsza 1783-1953. Jean Pierre Filiu & David B.


niedziela, 18 maja 2014

Dla rycerza

W 2011 roku ukazała się książka. Książka, choć tytuł nie sugerował tego na pierwszy rzut oka, stała się w naszym domu hitem. Stasiek ją uwielbiał. Nadal lubi. Jeździła z nami obowiązkowo na wszystkie wakacje i wyjazdy. Dalej jeździ. Szybko dorósł do niej Brat. Także w jego rankingu stoi wysoko. W domu wszyscy wiedzą, że niektóre smoki lubią poziomkowe winko, mogą wyskoczyć z komputera lub przebrać się za straszliwą wiewiórkę. Wszyscy je polubiliśmy. I księżniczki też. Księżniczki i smoki.


sobota, 17 maja 2014

Brak telewizji

Żyjemy bez telewizji już 10 lat. To znaczy, że nasze biedne dzieci żyją bez telewizji od zawsze, od urodzenia, od okresu prenatalnego nawet. I ...żyjemy.
Odkąd mamy dzieci nawet Dziadek przestał narzekać, że telewizji nie mamy. Ledwie zdąży przejrzeć gazetę pomiędzy uwięzieniem w lochu, abordażem, a nauką budowania legoludków od 7 rano. Zwyczajnie nie ma czasu.

sobota, 10 maja 2014

Komiksy 2

Było o tym, że komiksy czasem wychyną znienacka. Tak na mnie wychynął Leonard.  W taniej książce, za jakieś naprawdę grosze, a jaki fajny się okazał.


piątek, 9 maja 2014

Pan Pierdziołka

Napiszę. Zacisnę zęby i napiszę. Tytuł bloga zobowiązuje.

czwartek, 8 maja 2014

Komiksy

Jednak komiksy. Przy komiksach można usłyszeć nawet wiekopomne zdanie "czytanie jest fajne". Pozostaje więc zacierać ręce, radować duszę i zaopatrywać, podkładać na wierzchu i w ukryciu. 

środa, 7 maja 2014

Paryż vs. Londyn

... A ja bym chciał do Japonii...
... A ja bym chciał do Parku Jordana...
... A ja bym chciał do Londynu...
... A ja bym chciał do Paryża...
... A ja bym chciała do Jičina...
... A ja bym chciał w góry...

niedziela, 27 kwietnia 2014

David Wiesner

A jednak się skusiłam. Wokół Davida Wiesnera krążyłam już od dłuższego czasu. I jakoś nie mogłam się wyzbierać. Niektóre jego książki miały coś, co mi nie grało, inne nie miały czegoś, co by mocniej pociągnęło... A jednak wciąż gdzieś tam o nim pamiętałam, co jakiś czas drażniłam się oglądając obrazki w komputerze. Bardzo "amerykański" sposób malowania, prawie hiperrealistyczny, kolorowy, nasycony, do którego mam jakąś dziwny pociąg. Trochę jak van Allsburg w kolorze. Do tego świetna kompozycja, komiksowe dzielenie obrazu rewelacyjnie budujące fabułę. Tylko co by tu wybrać...

Tegoroczne wyróżnienie Caldecotta wprowadziło na scenę pana Wuffles'a i postanowiłam zaryzykować. Mimo dziwnie kolorowego tytułu na okładce... 
Książka okazała się bardzo "nasza". Choć kota nie mamy i z kotami się nie znamy zbyt. W sumie, to chyba nam bliżej do pozostałych bohaterów tej historii...


sobota, 19 kwietnia 2014

Świątecznie


Przy stole lub przy lesie, na trawie lub na kanapie,
wszędzie i zawsze z dobrą książką, 
wszędzie i zawsze życzymy Wam
radosnych, zdrowych i spokojnych Świąt Wielkanocnych.

Wielka Sobota

Przez całe dwie godziny Bobcio malował pisanki. Pozostawiony sam na sam ze swoją muzą, w skupieniu, z namaszczeniem i bardzo pedantycznie smarował jajka plakatówkami Julii i kiedy przyszła pora podwieczorku mina chłopczyka wskazywała, że jest bardzo dumny ze swego dzieła. (...) Ciocia Wiesia podeszła do swojego syna.
- O, Jezus! - rozległ się nagle jej krzyk.
Mam Żakowa wypuściła z ręki wszystkie łyżeczki.
- Co się stało? - krzyknęła
- Sama zobacz - jęknęła Wiesia.
Mama Żakowa podeszła bliżej i zesztywniała. Pisanki Bobcia, utrzymane w pięknych czystych kolorach, na pierwszy rzut oka wyglądały uroczo. Na drugi rzut oka budziły nieokreśloną grozę. A kiedy się człowiek dobrze przyjrzał, ujawniały swą złowrogą treść.
– Co to jest? – krzyknęła mama Żakowa, wskazując jajko upstrzone przeraźliwymi, powykręcanymi paluszkami.
– To? – upewnił się Bobcio. – To bakterie.
– A to? – wypytywała Wiesia.
– To? To Somosierra. Bitwa na czołgi.
– A to? – spytała bezsilnie Wiesia, wiedząc, niestety, jaka będzie odpowiedź.
– To? – powiedział Bobcio. – A, to. To jest Hitler.
Kolejne egzemplarze – bo Bobcio sumiennie zapełnił malunkami wszystkie dziesięć jaj, wykazały cioci Wiesi, że jej dziecko ma zainteresowania monotematyczne. Odstępstwo od militariów stanowiły dwie wizje bakterii i witamin, obie nadzwyczaj przygnębiające oraz wizerunek myszy – tylko jeden, ale za to jak żywy.

 Małgorzata Musierowicz, Szósta klepka, wyd.  Nasza Księgarnia, Warszawa 1987, s. 181n.

środa, 2 kwietnia 2014

Przeczytaj dziś dziecku książkę!

....albo przeczytaj dziś SOBIE książkę dla dzieci....