Po czwarte - jakPoznać, kto ptak,A kto nie ptak?
Ptasi sezon w pełni.
Jeśli chodzi o ptaki i ich rozpoznawanie to u nas tylko Collins. I nawet chłopaki pamiętają, żeby tam sprawdzać. Albo jak trzeba narysować orła. Albo inna sikorkę.
Ale jakże miło popatrzeć na ptaki z innej perspektywy (jeśli już nie w naturze). Dlatego cieszy nas niezmiernie książka duetu Pittau&Gervais Birds of a feather.
Duet i format (wielki) książki znany nam już od dawna, bo od dawna już cieszymy się podglądaniem wychodzących z kadru zwierzaków. Więc format nie zaskakuje tym razem, forma też nie, jak się zna już tamtą, ale radości i przyjemności z oglądania dużo bardzo mimo to. Tu tylko oko, tam stopa. Piórko, jajko, dziób. Na dokładkę zabawa w układankę, dająca możliwość stworzenia zupełnie nowego gatunku.
Wybrał Staś. Oglądają wszyscy. Zaglądają, i zgadują. Zapamiętują. Choć Brat już nie musi ćwiczyć zdolności manualnych.
A przede mną jeszcze zadanie skorelowania ptasiej klapkoksiążki z Collinsem i wpisanie polskich nazw. Jednak.


